niedziela, 28 maja 2017


Heyka!

Tak, tak. Wiem. Długo mnie nie było. Tak, tak. Wiem. Nieregularnie! Jak się pojawiam, to za dużo na raz. Później trzy miesiące nic... No cóż. Jest ochota - są posty. Nie ma ochoty - nie ma. Bloga prowadzę dla przyjemności i jeżeli nie ma "weny", to niestety nie będę się zmuszał. Mogę dać Wam tylko jedną radę: Ciesz się z tego co masz ;-)

Ale wydarzyła się okazja więc zapraszam na raport bitewny z mojej pierwszej rozgrywki w Team Yankee!





No nie powiem... Długo nam zeszło z Jubym żeby wreszcie się umówić i rozegrać tą PIERWSZĄ rozgrywkę. Ciągle wypadało coś jednemu albo drugiemu. Ja czekałem na dostawę z Battlefrontu ponad dwa miesiące (ale o tym może w osobnym wpisie). W międzyczasie pojawiło się kilka nowych pomysłów (w sumie, o tym też pewnie zrobię wpis). Powiem Wam, że ostudziło to moje zapędy do Team Yankee.
Ale co się odwlecze to nie uciecze. I wczoraj wieczorem (wreszcie!) udało się spotkać u Jubego na chacie. Dołączył do nas Majki. I zabraliśmy się ostro... Do wertowania podręcznika! Jak się w to gra?!? :-) No, nie było AŻ tak źle, ale sporo błędów narobiliśmy. Rozstawialiśmy stół. Niestety nie mamy jeszcze dedykowanych terenów do Team Yankee ale użyliśmy Boltowych i nie wyszło najgorzej jak na pierwszy raz.



W rozpisce Jubego znalazły się :
Tank Batalion HQ - 1xT-72
Tank Company Alfa - 5x T-72
Tank Company Bravo - 4x T-72
Shilka AA Platoon - 2x SHILKA
Hind Assault Helicopter Company - 2x HIND
Solidne 51 punktów Radzieckiego sprzętu bojowego.




Po mojej stronie Leopard 2 Panzerkompanie w składzie:
Panzerkompanie HQ - 1x Leopard 2
Leopard 2 Zug - 2x Leopard 2
Panzergrenadier Zug -3x MG3 team
                                    2x Milan Missile team
                                    3x Marder
Gepard Flakpanzer Batterie - 2x Gepard
Luchs Späch Trupp - 2x Luchs
Tornado Strike Flight - 2x Tornado




Misja? Rzucaliśmy... Naprawdę! Ale wypadła jedynka, czyli najprostsza misja z podręcznika - Free For All. Cele misji? Find enemy and destroy! A tak naprawdę to zdobądź objective w strefie przeciwnika zanim on zdobędzie w twojej. Objectivy oznaczyliśmy kostkami. Moje cele na biało. Cele Jubego na czarno.
I teraz czas na usprawiedliwienia. Graliśmy po raz pierwszy. Juby co prawda rozgrywał już jakieś potyczki z Hipolitem, ale widać niewiele go nauczyły. :-P
Bo błędy taktyczne jakie oboje popełniliśmy przy wystawieniu, a potem w czasie gry powodują, że jeżeli czyta to jakiś weteran Team Yankee, to będzie miał nas, za co najmniej upośledzonych...



Gepardy na pierwszej Lini w strefie odblokowanej przez spaearhead Lunchs-ów... Piechota do zabezpieczania objectiva w transporterach... Shilki na środku stołu bez osłony. No, jak tak teraz na to patrzę, to aż się włosy jeżą ze zdumienia. Na szczęście błędy popełnialiśmy w miarę po równo więc gra była wyrównana.




Ok wytłumaczę się z kilku błędów. Po pierwsze Gepardy. Juby jako pierwsze wystawił Hindy.(pierwszy błąd Jubego - bo jak sprawdziłem później, aircrafts mogą wystawić się poza stołem i wlecieć w pierwszej turze na stół) Ubzdurałem sobie w mojej głowie, że jeżeli wiem gdzie są to można spróbować zestrzelić je w pierwszej turze! (mój pierwszy błąd) A jako, że moje Lunchs dysponują zasadą spearhed i scout. Przy wystawieniu mogą poruszyć się poza strefę wystawiania i tworzą dodatkowy "bąbel" wokół siebie gdzie można wystawiać jednostki. To postanowiłem iść na całość i wystawiłem tam Gepardy. Nie wziąłem kilku rzeczy pod uwagę... Po pierwsze, jako że byłem atakującym, w pierwszej turze wszystkie moje jednostki traktowane są jako już poruszone. Co skutkowało mniejszą ilością kostek do strzału. Po drugie wystawiłem je na kontrę ze strony Jubego. Apropo wystawiania jednostek obrony przeciwlotniczej... Juby wystawił Shilki na środku stołu. (drugi błąd Jubego) Jakby miały pancerz 20 albo lepiej. Widziałem po minie, że był z siebie zadowolony. W końcu Shilki osłaniały wszystkie możliwe podejścia samolotom... które, ze względu na misję, nie miały prawa pojawić się w pierwszej turze! Za to idealnie nadawały się jako cele do ostrzału dla moich pozostałych jednostek.



Niemiecka piechota (mój drugi błąd) jest po prostu doskonała do obrony objectivów. Pod warunkiem że okopana siedzi pod osłoną lasu lub innego ciężkiego ternu. A nie siedzi wygodnie w transporterach jak na zdjęciu poniżej. Błąd którego nie udało mi się naprawić do końca bitwy... Jedyne co obojgu nam udało się wykonać w miarę poprawnie to ustawienie czołgów. Zarówno czołgi Jubego jak i moje były wystawione w miarę poprawnie.




Tura Pierwsza
Juby uświadomił mnie co do tego, że moje jednostki w pierwszej turze traktowane są jako poruszone. Więc nie zostało mi nic innego jak poruszyć je rzeczywiście, aby poprawić swoje pozycje. Gepardy otworzyły ogień do Hindów. Jednak, ze względu na zmniejszoną ilość strzałów za ruch, i to jak twarde są te skurczybyki, strąciłem tylko jednego. Luchse postanowiły zapolować na Shilki, ale jedyne co udało im się osiągnąć, to zdradzić swoją pozycję Sowieckim czołgistom. I dopiero salwa Leopardów 2 poskutkowała dwoma płonącymi wrakami jedynej obrony przeciwlotniczej Jubego. MAM CIĘ POMYŚLAŁEM!



Leopardy następnie sprytnie wykonały manewr Shoot and Scoot wycofując się ze wzgórza 4 cale do tyłu i chowając się przed ogniem T-72. W międzyczasie uświadomiłem sobie swoją pomyłkę na prawej flance. Popatrzyłem na rząd T-72 ukryty za polem zboża po drugiej strony drogi. Przecież moje transportery nie mogą im NIC zrobić. Trzeba się okopać i bronić! Tamten lasek na prawo wygląda zachęcająco. Spoko wystarczy przecież tam podjechać i wyładować piechotę. W następnej turze okopiemy się i po sprawie...
-Juby -spytałem- Jak się wysiada z transporterów? Możesz sprawdzić w książce?
-No można ich wyładować PRZED ruchem transportera....
Jak to przed? Przecież do lasku za daleko na pojedynczy ruch piechoty. No cóż ten manewr okopania nie będzie taki prosty jak mi się wydawało.
Popatrzyłem jeszcze raz na lokalizację lasku. No tak, JEST w mojej strefie wystawienia...
<face palm>



Juby kontratakował. Ocalały Hind oskrzydlił moje Leopardy 2. T-72 ruszyły do boju. Zaraz, zaraz? Co on kombinuje? Jedna kompania rozdzieliła się, okrążając wzniesienie z dwóch stron tylko po to żeby oddać jeden więcej strzał do Luchsa? Druga kompania rzuciła się w kierunku piechoty jakby nie było jutra. Ale przecież w ten sposób powoduje, że nie może skoncentrować sił w jednym miejscu i wykorzystać jedynej przewagi jaką mają jego T-72 nad moimi czołgami. Liczebności! Do tego nie ma osłony przeciwlotniczej! to będzie krótka bitwa pomyślałem...



A w międzyczasie Juby rozwalił jednego Geparda, zniszczył jednego Luchsa. I cholernie wystraszył załogę jednego z Leopardów 2 odpalając w jego stronę rakiety z Hinda. Na szczęście dla mnie niecelnie. Acha! Dowódca batalionu próbował przebić się przez mur wokoło "fabryki". Ale unieruchomił swój czołg ku mojemu zadowoleniu. Juby nie był za szczęśliwy.




Tura Druga
Juby nie ma osłony przeciwlotniczej. Jego czołgi, stoją sobie odsłonięte, na polu zboża...
TORNADO TIME! Wezwałem lotnictwo! Pierwszy rzut na 4+ wypadła piątka. Jest! Mamy go! To teraz nie będzie co zbierać! Pojawiły się dwa samoloty. W równym szyku wyrównały lot... i trafiły na huraganowy ogień z rosyjskich 12,7 mm karabinów przeciwlotniczych!!!


Jedno Tornado zostało strącone a drugie bardziej myślało o wyrwaniu się z pola ostrzału tych piekielnych karabinów niż o bombardowaniu. Dostało się tylko jednemu czołgowi a i tak jego załoga szybko ogarnęła, że bomba wybuchła obok i wróciła do boju... I tak legł mit o potężnych Tornado w mojej głowie.
W związku z porażką bombardowania, piechota wysiadła z Marderów i zajęła ten nieszczęsny lasek, w którym powinna siedzieć okopana już w poprzedniej turze!



Z drugiej strony, skoro Juby postanowił rozdzielić swoje siły i podsyłać T-72 w łatwych do przeżucia dla Leopardów 2 kawałeczkach, to nie będziemy go rozczarowywać. Przesunąłem swoje Leopardy 2 na lewo biorąc na cel trzy T-72 polujące na moje Gepardy. Pięć trafień. Ale wiodący T-72 był wyjątkowo uparty, i rzucając dwie szóstki pod rząd, uniknął zniszczenia. Gepard był już na straconej pozycji, więc postanowiłem go nie ruszać i wpakowałem pełną salwę w Hinda. Tym razem odporna maszyna nie wytrzymała i Hind runął na ziemię. No to lotnictwo mamy z głowy. Jeszcze tylko załoga Luchsa rozglądnęła się po polu bitwy. Na prawo T-72. Na lewo dwa T-72. NOPE. Spieprzamy stąd!



Po salwie Leopardów 2 Juby stwierdził, że trzy T-72 to jednak za mało, żeby angażować się w wymianę ogniową z niemieckimi czołgami i wszystkie siły skierował do ataku na moją piechotę i zajęcie punktu, który broniła. T-72 z company Alfa ruszyły ostro drogą osłaniając się budynkiem fabryki. Po drodze niszcząc pozostałego Geparda.



Company Brawo w między czasie szykowała się do szarży na Panzergrenadierów. Karabiny maszynowe wciąż skierowane były w niebo więc Juby otworzył ogień z dział głównych. Jakież było zdziwienie, gdy moja piechota, po raz pierwszy, spotkała się z zasadą BRUTAL dział T-72. Dwa oddziały MG3 poczuły jej skutki na własnej skórze. Od zwycięstwa Jubego dzieliła już tylko jedna tura. Jeden ostatni pusch!



Tura Trzecia
No i jeszcze trzy Leopardy 2. Juby przekonał się że czołgi Bundeswehry nie tylko świetnie strzelają ale są także cholernie mobilne. Przemieściłem Leopardy 2 na prawo i otworzyłem ogień. Company Bravo zostało zdmuchnięte z powierzchni ziemi. Ocalał tylko jeden czołg. W międzyczasie, Tornado wróciło na pole bitwy. Tym razem bardziej ostrożnie wybrało kierunek uderzenia i nawet zniszczyło jeden czołg z company Alfa. Mardery postanowiły sprawdzić jak twarde są T-72 od boku... Za twarde dla Marderów. Luchs wychylił się zza wzgórza. Poszli już? Nie ma ich? No to PO CHWAŁĘ PO ZWYCIĘSTWO! ATAK! Tylko tak po cichu. Może nas nie zauważą...



Zauważyli... Juby nawet cofnął jednego T-72 do obrony objectivu. Na nieszczęście Jubego samotny obrońca spudłował. A resztę czołgów Juby miał rozrzucone po polu bitwy jak gówno... no na polu.



Ocalały czołg z kompani Bravo jakby nie zauważył zniszczenia swoich sojuszników i kontynuował plan, usiłując zaszarżować na moją piechotę. Ale nie przebił się przez drzewa, i utknął na skraju lasu.
Jeden czołg z kompani Alfa wraz z dowódcą brygady zapolowali na Mardery. I to całkiem skutecznie. Bo przetrącili im kręgosłup moralny i cała jednostka czym prędzej wycofała się z bitwy. Jeden T-72, o zgrozo, próbował nawet strzelić do Leopardów!!! Ale solidny pancerz ochronił czołg Bundeswehry.



Tura Czwarta
I w sumie ostatnia... Zug Leopardów powrócił na pozycję wyjściową, z której rozpoczęli bitwę. Strzelając Leopardami, czujesz się, jakby wyposażone były w death raya. Wskazujesz cel a on wybucha. No właśnie. Jeden z czołgów otworzył Luchsowi drogę do zaęcia objectiva, drugi zakończył żywot dowódcy dywizji. Dowódca kompani Leopardów 2 wykończył ostatniego T-72 z kompani Bravo. Jeszcze tylko nalocik na ostatniego ocalałego i było po bitwie!



Nie znaleźliśmy zasady, że bitwa się kończy w momencie zniszczenia ostatniego przeciwnika. Nie twierdzę, że nie ma takiej zasady, a jedynie, że nie chciało nam się jej szukać. Więc dojechałem Luchsem do objectiwa i przypieczętowałem tym zwycięstwo.



A wrażenia po bitwie? Kurde podoba mi się ta gierka! Myślę, że jeszcze nie raz zagości na łamach mojego bloga. Mamy kupę rzeczy do przemyśleń i poprawek. Np. dopiero w trzeciej turze uświadomiliśmy sobie że powinniśmy rzucać na morale! Juby po bitwie, uważa Leopardy 2 za karę bożą zesłaną na Sovietów. Za jedenastą plagę egipską. Za niszczycieli światów. Nie biorąc pod uwagę, że w ciągu całej bitwy wystrzelił w ich kierunku tylko dwa razy. A strata każdego z tych wozów kosztowałaby mnie 1/3 firepowera całej mojej armii. Bo ani Luchsy ani mardery ani Gepardy nie mają szans na przebicie się przez pancerz T-72!

Ja z drugiej strony, mam nauczkę co do piechoty i jej roli na polu bitwy. Oraz co do skuteczności nalotów Tornado. Choć w gruncie rzeczy Tornada na koniec bitwy "zwróciły" się w punktach niszcząc dwa T-72.

Ok tyle w temacie Team Yankee, Liczę na Wasze komentarze. Szczególnie na Jubego! I do zobaczenia następnym razem.

Pozdro!


4 komentarze:

  1. Mam nadzieje ze uczę się na błędach. Shilki makabryczne wystawienie - myślałem tylko o ochronie aa, a nie ze zaraz dostaną niemieckim butem w paszczu. Hindy hmmm mogłem je dać za stół - idiot. Ale co najgorsze zacząłem się bawić gownem zamiast poszukać tego co go zrobil (leopardy). Wieczorem jak analizowanym bitwę to tluklem się po lbie w co ja strzelalem. Ale gra była fajna. Za tydzień powtórka. Nauka przez granie. Dobry raport.
    Juby

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, fajny raport, czekam na resztę wpisów którymi się odgrażałaeś Dawidzie :D
    A za tydzień Juby, to mam nadzieję że jesteśmy w górach, więc w TY to sobie możesz zagrać ze schroniska przez telefon ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny raport, z dużą przyjemnością go przeczytałem. Zagraliście może jakiś rewanż na większy punkty?

    OdpowiedzUsuń