sobota, 4 marca 2017

Cierpienia niemłodego już Wertera

Heyka!

No! Czas najwyższy odpocząć trochę od Team Yankee. W ramach przerywnika, umówiłem się z Werterem na szybką rozgrywkę w Bolt Action.
Kilka postów temu zauważyłem, że ostatnio z Werterem graliśmy w 2015r. Wert wywołany do tablicy, zagoniony do kąta, postanowił się przełamać i w ramach przystosowywania się do nowych zasad Bolt Action, (edycja II) zaproponował rozgrywkę na 500 ptsów.
A i jeszcze mała anegdotka. Kilka dni po publikacji TEGO artykułu. Dzwoni do mnie Werter. I mówi „To skandal! Żądam usunięcia mojego wizerunku z inernetów!”. Kurde! O co może chodzić? - pomyślałem. Ale posłusznie mówię: OK już siadam do kompa i usuwam. Werter na to – „Spokojnie żartowałem tylko, a wkręcam cię, bo odezwał się do mnie współpracownik z zapytaniem czy to Ja jestem na tym zdjęciu”. Ha! –odpowiedziałem - Czyli znaleźliśmy jedną z tych dwóch osób, które czytają mojego bloga spoza Ekipy!  Pozdrawiam serdecznie załogę INTERIA.PL :-)


 Bolt Action? Dwa razy nie trzeba mi powtarzać! Ale zaraz, zaraz! Niedoświadczony przeciwnik… Rosjanie… 500 punktów… Tiaa. Ci co grają w Bolta, widzą już pierwszy problem. Otóż jedną z zasad specjalnych Rosjan jest to, że dostają darmowy oddział niedoświadczonej piechoty! Dostają taki sam oddział niezależnie od ilości punktów, na którą umówiłeś się z przeciwnikiem. Co jest trochę głupie moim zdaniem, bo w bitwie na 500 punktów taki oddział daje kolosalną przewagę, a ten sam oddział w bitwie na 2000 przejdzie niezauważony. Ale tak napisano zasady. Wiec postanowiłem zrezygnować z tego przywileju i za 12 niedoświadczonych poborowych zapłaciłem z własnej puli punkcików. Żeby utrzymać ich w ryzach zainwestowałem w First Lieutenanta. Do tego dwa oddziały LMG - po dwa karabiny maszynowe w każdym. Oraz MMG z gun shieldem. Wszystko, poza parszywą dwunastka niedoświadczonych konskryptów, w opcji Regular.


 Za to Werter, postanowił wykorzystać swoje zdolności armijne do maksimum. Więc wystawił aż dwa MMG. Do tego Second Lieutenanta (ci ludzie dowodzą się sami), dwa oddziały Heer grenadierów z jednym LMG, dwoma STG44 i jednym MP40 w każdym. Do tego mniejszy oddział grenadierów z dwoma STG44 i jednym MP40. Wszystko regularne wojsko. 


I nagle okazało się, że wcale nie mam przewagi liczebnej, której się spodziewałem. Na dodatek Werter ma więcej kostek ode mnie. I do tego jego ludzie są lepiej wyposażeni! No coś tu poszło zdecydowanie nie tak. Czyli jednak ta bitwa to nie będzie spacerek po parku. Zobaczymy co przyniesie scenariusz, który wylosujemy. Padło na „ENVELOPE” i ja będę obrońcą. Czyli przeciwnik ma przewagę liczebną, przewagę w kostkach, przewagę w wyposażeniu i PRZYGOTOWANIE ARTYLERYJSKIE?!? Muszę dobrze wykorzystać przewagę pozycji na stole, bo inaczej to będzie krótka gra.  


 Moim głównym zadaniem będzie powstrzymanie przedzierających się oddziałów niemieckich. Co będzie bardzo trudne, zważywszy na ilość posiadanych przeze mnie oddziałów i wielkość stołu. No cóż. Muszę wystawić się na środku, i po pierwszej turze, ruszyć ostro w kierunku, na który będzie nacierał Werter. Większy oddział piechoty będzie miał za zadanie zająć i utrzymać ruiny w pobliżu skrzyżowania. To dość kluczowa pozycja z dwóch powodów. Zapewni mi doskonałą osłonę dla moich oddziałów, ale również świetne pole ostrzału, jeżeli uda się wprowadzić dwa LMG na piętro. Mniejszy oddział piechoty musi zająć pozycje za murkiem, przy drodze przecinającej pole bitwy na pół. Jeżeli nie uda się zająć tych dwóch pozycji to o zwycięstwie mogę jedynie pomarzyć. Poborowych wystawię lekko z tyłu za lasem, żeby mogli wesprzeć w potrzebie najbardziej zagrożoną flankę. Podobnie MMG. Dowódca stacjonuje w lesie, czujnym okiem spoglądając w kierunku niedoświadczonych piechociarzy. Jestem chyba gotowy. 

 
Zaczęło się! Ostrzał artyleryjski spada na moje pozycje. Pierwszy rzut – jedynka - bez efektu. I dla odmiany szóstka pada w drugim rzucie. MMG zostaje trafione! Strzelec i ładowniczy padli na ziemię i uniknęli obrażeń jednak amunicyjny został złapany poza swoim okopem i ciężko ranny oddalił się na tyły. Mam nadzieje że wystarczy amunicji do odparcia Niemców ;-) Pozostałe oddziały obrywają po jednym, dwa pin markery. W sumie niezły rezultat… Dla Wertera. 


Tura pierwsza.
Ruszamy do boju. Ruszamy ale nie wszyscy… Konskrypci przygwożdżeni ogniem artyleryjskim odmówili współpracy w pierwszej turze. Co gorsza dowódca również nie ogarnął się po ostrzale. I to tyle jeżeli chodzi o szybkie zajęcie pozycji.

 Na szczęście na regularną piechotę rosyjską zawsze można liczyć. Oba oddziały wykonały dokładnie to czego od nich oczekiwałem. Obsługa MMG, pomimo szoku związanego z ostrzałem, zebrała się do ataku i zajęła bardzo dobrą pozycje na skrzyżowaniu za osłoną murka. 

 
W międzyczasie Niemcy również nie próżnowali. Dwa oddziały piechoty biegiem zajęły pozycje za wzniesieniem w środku pola. Niemieckie MMG również zajmowały pozycje. Jeden w centrum a drugi na mojej lewej flance.


Dowódca nadzorował postępy swoich ludzi. A na prawą flankę wysłany został drugi dziesięcioosobowy  odział grenadierów. 


Tura druga.
Niemcy zaczęli bardzo agresywnie. MMG, ze środka stołu, zajął bardzo ryzykowną pozycję na wprost mojego KMa. A grenadierzy z lewej flanki z pełną prędkością dopadli do żywopłotu. Prawa flanka równie szybko skróciła dystans do moich oddziałów i ukryła się za kamiennym murkiem. Jeżeli moja piechota nie ruszy się znowu, to będę miał straszne kłopoty!

 
 Na szczęście tym razem dowódca przekonał zarówno siebie jak i konskryptów, że trzeba się ruszyć. Za to obsługa mojego MMG zauważyła rozkładający się niemiecki MG42, zbyt blisko ich pozycji i stwierdziła, żebym sam sobie strzelał do Niemców, a oni posiedzą chwilę za murkiem. Zdrajcy! Komisarz musi naprostować ich po powrocie do koszar. Najlepszym lekarstwem na tchórzostwo jest 10 gram ołowiu aplikowane bezpośrednio do mózgu!

 
 Honor Sowieckiej armii musieli ratować zwykli piechociarze. I to w jakim stylu! Oddział w ruinie dojrzał lukę w żywopłocie i zająwszy pozycję na piętrze bezlitosnym ogniem zlikwidował gniazdo niemieckiego MMG. Od ostrzału zginęło dwóch Niemców, trzeci stwierdził, że sam siedzieć nie będzie i pierwsza krew była moja. Wyrównałem ilość kości rozkazów w puli. Drugi oddział piechoty ostrzelał mniejszy z oddziałów grenadierów. I poszło im równie skutecznie. Jednak tym razem ostatni ocalały członek oddziału postanowił pomścić swoich towarzyszy i pozostał na placu boju.
 
Tura trzecia.
Prawa flanka rozpoczęła turę trzecią. Rozochoceni Rosjanie, podbudowani zniszczeniem niemieckiego MMG w poprzedniej turze, skierowali swoją uwagę na Grenadierów czających się po drugiej stronie drogi. LMG przemieściły się do drugiego okna na piętrze i otworzyły ogień. Niemcy, widząc jak skuteczny potrafi być ostrzał z sowieckich DP, padli płasko na ziemię. 


Cała akcja rozegrała się na lewej flance.  Inicjatywa była całkowicie po stronie Niemców. Gdy tylko pojawiła się szara kostka. Werter aktywował porucznika, który zaczął wydawać rozkazy. Najpierw oddział grenadierów pokonał żywopłot, dopadł do murku i otworzył ogień do mojej piechoty. Wydałem rozkaz: NA ZIEMIĘ! I tylko dzięki temu moi chłopcy pozostali tam gdzie byli. Siła ognia była przytłaczająca. Jednak dzięki dobrej pozycji uniknąłem większych strat. Następnie mojemu biednemu oddziałowi poprawił MG42. Jego ostrzał również był nieskuteczny. Gdy MMG skończył strzelać, dowódca zajął pozycję za żywopłotem. Samotny wojownik również wziął udział w akcji i dołożył swojego pina do pokaźnej już puli. 


Mój MMG milczał nadal. Komisarz musi naprawdę POWAŻNIE porozmawiać z obsługą! Poborowi wybiegli zza stodoły i zajęli pozycję za wzgórzem. Dowódca popędzał ich swoim megafonem, wykrzykując patriotyczne hasła.


Tura czwarta.
Sytuacja była napięta. Wszyscy czekali jaka kostka pojawi się jako pierwsza. To miał być rozstrzygający o losach potyczki moment. Niestety dla mnie, kostka była szara...
Oddział grenadierów przeskoczył płot i skrócił dystans do moich dzielnych piechurów. Tym razem nic nie mogło ich ocalić. Jeden po drugim padali pod huraganowym ogniem Niemców. Na szczęście, wizja komisarza czekającego na tyłach, zmusiła ocalałych żołnierzy do pozostania na placu boju. MG 42 nie miał nikogo w linii ognia więc przemieścił się dalej w kierunku moich strefy rozstawienia. Samotny wojownik bez strachu, po raz kolejny skrócił dystans i bezlitośnie strzelał ze swojego STG44. I nawet ostrzał mojego MMG, który nagle się obudził, nie potrafił go zatrzymać.
Na pomoc pospieszyli poborowi. Dzielnie wbiegli pomiędzy walczących, zasłaniając bardziej wartościowych żołnierzy własnym ciałem, otworzyli ogień. Z przystawienia ciężko było nie trafić. I kilku Niemców padło martwych. Swoje trzy grosze... a właściwie trzy trupy, dorzucił  mój dowódca. 


Na prawej flance, Niemcy także zdobyli inicjatywę. Poprawili swoją pozycję i rozpoczęli morderczą wymianę ognia z moimi ludźmi. Jednak żadna ze stron nie mogła zdobyć znaczącej przewagi. Prawa flanka zanotowała PAT. Losy bitwy rozstrzygną się z lewej strony.  



Tura piąta.
Przejąłem inicjatywę. Po raz kolejny ostrzelałem poborowymi  grenadierów. Jednak to nie wystarczyło, żeby ich zniszczyć. Ocalała dwójka ruszyła w kierunku moich linii. Odsłaniając piękny widok dla MG42. Dwunastu niedoświadczonych żołnierzy na otwartym polu.


Nie wiem jakim cudem ale od ostrzału zginął tylko jeden żołnierz. Co rozwścieczyło pozostałych, bo po teście na zasadzie Green awansowali do rangi regular! Nie na wiele im to pomogło, gdyż ilość pinów jakie zebrali podczas tej tury, skutecznie przycisnął ich ogniem do ziemi. Ostatnia nadzieja w dowódcy. Jeżeli z jego pomocą uda się poderwać żołnierzy do ostatniego wysiłku miałem jeszcze szansę...


Tura szósta.
I znów inicjatywa po stronie Niemców. Gdybym to ja, w tym momencie, wyciągnął czerwoną kostkę, mogło by być po wszystkim. A tak musiałem patrzyć jak Werter wygrywa partię. Pozostałości oddziału grenadierów przemieściły się do mojej strefy rozstawienia. Po drodze zabijając moją ostatnią deskę ratunku. Rosyjski Comander pożegnał się z życiem. Niemiecki dowódca i samotny wojownik bezlitośnie pinowali moje oddziały. I właściwie nic więcej nie mogłem już zrobić.


Wert wygrał na punkty, jednak różnica pomiędzy wynikami była mniejsza niż dwa oczka, czyli według zasad misji osiągnęliśmy remis.
To był świetny wieczór. Cieszę się, że udało się wreszcie wyciągnąć Werta do grania. I mam nadzieję, że w najbliższym czasie skończy swoje tereny do Frostgrave-a i będziemy mogli zagrać u niego. I oczywiście wrzucić raporcik na bloga. Prawda Werciu?
A! I tym razem nie zapomnę już aparatu, bo te zdjęcia z komórki pozostawiają jednak wiele do życzenia...
Tyle na dzisiaj. Zapraszam do komentowania. Następny wpis poświęcę przygotowaniom do bitwy z Majkim. EPIC 40K wraca po raz kolejny!

Pozdrawiam.  

wtorek, 28 lutego 2017

Team Yankee - Gathering Forces III

Heyka!

Dzisiaj króciutko, ale treściwie. Jako, że Battlefront był na tyle miły i do podstawki dorzucił mi wzornik artyleryjski. Niegrzecznie by było z mojej strony, nie zakupić modeli, które mogłyby z tego wzornika korzystać. Prawda?


Pobieżyłem więc do mojego dilera... miałem na myśli - do mojego lokalnego sklepu z grami bitewnymi. Celem zakupu - M109G Panzerartillerie Batterie.


No cóż. Metal i plastik. Znów się spotykamy. A tak bardzo cię nie znoszę! Do tej pory śnią mi się po nocach pourywane błotniki od żywicznych czołgów Battlefrontu, do Flames of War. Połamane, zbyt cienkie elementy - praktycznie niemożliwe do naprawy. Ech... Do tego, żywo mam w pamięci bezskrzydłego Harriera Hipolita... 


Może jednak ich nie kupię? Może gdzieś tam jest alternatywa? No już, już. Przestań się oszukiwać. Musisz je mieć, a nie znalazłeś żadnej alternatywy. Są co prawda amerykańskie - US 155mm M-109A2 Howitzer - Zvezdy. Ale to nie to samo. Raz, że to inna wersja tego pojazdu (wersja RFN ma krótszą, inaczej zbudowaną lufę) a dwa, że amerykańskie pojazdy Zvezdy nie mają najlepszej opinii.


No cóż. Kupuję! Otwieram. I wiecie co? Nie jest najgorzej. Nie jest nawet w połowie tak dobrze, jak przy montażu Leopardów. Ale i tak jest nieźle. Prawie wszystkie elementy pasują do siebie. Nie ma aż tak dużych nadlewek...


Kogo ja oszukuję? Za taką cenę? Za trzy, w sumie niewielkie modele? Kicha! Lipa! Lichwa i potwarz! Do tego, żeby ustawić lufy w jako takiej elewacji, musiałem użyć green stuff-u. Wszystkie elementy wymagały ode mnie uwagi - oczyszczenia z nadlewek. Gąsienice były krzywe, musiałem je prostować przed przyklejeniem. Jedna wieża wymagała szlifowania od spodu. A nad metalowymi MG nawet nie chciało mi się siedzieć, po prostu wziąłem plastiki, które zostały mi z Leopardów. Spędziłem, nad tymi trzema modelami, więcej czasu niż nad całym zestawem startowym. A tam było pięć czołgów i dwa śmigłowce.   


A efekt końcowy? No cóż na zdjęciach wyglądają w sumie dobrze. I tego się będę trzymał. Na szczęście nie ma żadnych cienkich elementów z żywicy, które mogłyby się oderwać. I na pewno na stole będą prezentować się wyśmienicie. Ciekawe, czy Battlefront planuje sprzedaż tłumików wystrzału do tych zabawek ;-) he he he...


A właśnie przed chwilą dostałem maila od Michora z takim oto zdjęciem: 


No cóż. Game is ON! Trzeba pomyśleć nad USSR, żeby stawić mu czoła.

Pozdrawiam.

P.S. Magnesy  5x1mm  Idealnie pasują do Leopardów 2 z zestawu startowego. 

sobota, 25 lutego 2017

Team Yankee - Leopard

Heyka!

Kontynuujmy temat Team Yankee, choć patrząc na statystyki odsłon, nie jest to zbyt popularny system. No cóż, akurat trafiło, że taką mam zajawkę. Dobrze że nie piszę tego bloga dla kasy... Prawda? ;-)  No właśnie, pytanko do Was drodzy czytacze. Czy bardzo przeszkadzałoby Wam gdyby na blogu pojawiły się reklamy? Zauważyłem ostatnio, przeglądając opcje bloga, że istnieje możliwość dodania reklam. I stwierdziłem, że można by spróbować. Zobaczyć przynajmniej o jakich kwotach mowa, bo za przysłowiowe pisiont groszy nie będę się wygłupiał.  Proszę o opinie na ten temat w komentarzach.


Tym razem postaram się dotrzymać słowa danego w poprzednim wpisie, i skrobnąć kilka słów co do użyteczności startera RFN do gry. Ale żeby tego dokonać musiałem zapoznać się z zasadami, a bez książki armijnej byłoby mi ciężko. Więc...
BEHOLD - TEAM YANKEE - LEOPARD!!!


 Na początek słów kilka na temat samej książki. I uwaga! Będę narzekał. I to mocno! Na cóż to będziesz narzekał Dawidzie? Skoro do tej pory, pod kontem Team Yankee z ust twoich płynął sam cukier, słodkości i różne śliczności. Ano tak. Chwaliłem system bo, do tej chwili było za co. A teraz dostałem w rękę pierwszego poważnego Zonka. O co mi chodzi? Przecież książka wydana jest pięknie. Twarda okładka, kredowy papier, piękne zdjęcia. Wszystko się zgadza. Ale chciałem kupić podręcznik do gry. A nie katalog lub album fotograficzny. Płacić 60 zł za 19 stron użytecznego tekstu?!?! No bez przesady!


Właśnie. Dziewiętnaście stron użytecznego tekstu! Bo resztę podręcznika stanową: Mapki, zdjęcia, mapki, opis bitew z książki "Team Yankee", mapki, opis jednostek biorących udział w bitwach z książki, mapki. Jak już pewnie zauważyliście mapki wkurzają mnie najbardziej. Typowy SKOK NA KASĘ!!! Opisy wszystkich armii powinny znaleźć się w głównym podręczniku. Bo jest tego po prostu za mało na osobną książkę. Więc zapełnili resztę bezużyteczną papką. Na końcu znajduje się jeszcze kilka scenariuszy, ale niestety, nie ratuje to w moich oczach całości. Za książkę armijną mają u mnie zdecydowany minus.   


Ok. Wyżaliłem się. Ale dalej nie wiemy jak wypada armia RFN na tle pozostałych dwóch, z którymi można zapoznać się w głównym podręczniku. Na razie oczywiście będę teoretyzował. Bo nie mam jeszcze doświadczeń z gry. Ale będę się opierał na doświadczeniach wyniesionych z Flames of War. No więc? Ech... Miejmy to już za sobą. Dobrze, że wyglądają zabójczo, bo szału nie robią.
Nie zrozumcie mnie źle. Jako pojedyncze modele, większość jednosek armii RFN jest lepsza niż ich odpowiedniki w innych armiach. Ale cena jaką przychodzi za to zapłacić w punktach? Kosmiczna!
RFN przypomina trochę Deathwing z WH40k, albo Waffen SS z StG44 z Bolta . Elitarne jednostki ale w niewielkiej liczbie. Piekielnie trudne do grania. Mało tego, w luźnych rozmowach jakie prowadzimy zakulisowo, umówiliśmy się, że początkowe rozgrywki przeprowadzimy na 50 punktów. Taaa. Nie da się złożyć z zestawu startowego legalnej armii na 50 punktów. Dlaczego? Ano Leopard 2, który jest w pudełku kosztuje 11 punktów. Żeby złożyć legalną armię, musimy mieć: dowódcę (11pts) i dwa ZUGi po minimum 2 czołgi. Właśnie. Minimalnie można wystawić się na 55 punkty. A nie będzie to dobra armia. Wystarczy podlecieć dwoma Hindami na flankę czołgów i bezkarnie, bezlitośnie eliminować jeden za drugim. Co gorsza, śmigłowce, które są w zestawie startowym nie za bardzo przydadzą się w takiej sytuacji. PAH jest chyba najgorszym helikopterem jaki jest w grze. Stop! Źle się wyraziłem. Nie jest najgorszy, bo to do czego go stworzono robi idealnie. A stworzono go do niszczenia wrogich czołgów. I w tym jest chyba najlepszym helikopterem w grze. Ale jest najmniej uniwersalnym. Niestety Leopardy też najlepiej sprawdzają się w niszczeniu wrogiego pancerza. Więc PAH jest młotkiem w skrzynce pełnej innych młotków. A co jak trzeba będzie wkręcić śrubkę? 


 No właśnie. Zestawowi startowemu RFN brak finezji i uniwersalności. Jako zalążek do budowy większej armii jest całkiem przyjemny. Jednak solo nie sprawdzi się w jakiejkolwiek rozgrywce. Gdzie śmigłowce US i USSR mogą przynajmniej teoretycznie kontrować się wzajemnie pozwalając czołgom walczyć ze sobą, tu zarówno czołgi jak i śmigłowce walczą z czołgami....
Tak. Czekają mnie dodatkowe zakupy, żeby można było skutecznie pograć RFN.
Nie żebym narzekał :-)  Ale to już temat na następnego posta.

Pozdrawiam.


P.S. Dajcie znać co myślicie w temacie reklam. 

czwartek, 23 lutego 2017

Team Yankee - Gathering Forces II

Heyka!
 

Tak wiem. Pisałem, że w następnej odsłonie będzie Mi - 24 „Hind”. No ale się popieprzyło. Zmiana planów. Niespodzianka! Tak już to w życiu bywa, że czasem trzeba zboczyć z wybranej drogi. A wszystko to wina Jubego:
- Ja chcę LWP! – napisał Juby
- Ale Juby to wychodzi drogo. Pewny jesteś, że chcesz wydać tyle kasy? Zawsze narzekasz na to, że bitewniaki takie drogie – odpowiedziałem.
- Hmm… Drogo powiadasz? A to ja chcę US.US ma A-10
- Ok to ja wezmę USSR
(zrobiłem pierwsze zakupy, porobiłem zdjęcia, wypuściłem pierwsze artykuły na blogu…)
- A wiesz? Wezmę jednak LWP (USSR) - odezwał się Juby
- ARGHHHH!!!!


US ARMY w międzyczasie zaklepał Michor – „Bo ja mam już jednego Abramsa od Zvezdy!”.
I dobrze dla Ciebie. Abramsy z Zvezdy wyglądają jak kupa – chcesz takimi grać twoje prawo. ;-)
Hipol jak zwykle przygarnął Brytyjczyków – On chyba naprawdę lubi herbatki o piątej godzinie.
No i stanąłem przed dylematem. Co dalej szary człowieku? Większość moich oponentów opowiedziało się pro-zachodnio. Ale mój najczęstszy przeciwnik – moje zwyczajowe nemezis - Juby wybrał LWP (USSR)
Co robić? CO ROBIĆ?!?
Ci co mnie znają w tym momencie uśmiechają się. Prawda Werciu? Prawda Majki? Prawda Michor?





Wpadłem na genialny pomysł - kupię sobie dwie armie. Po jednej na każdą stronę! :-)
A że najczęściej gram z Jubym, to zmieniłem priorytety i zacząłem od RFN! Tak właśnie – od Niemców Zachodnich. Sam się zdziwiłem. Jako, że raczej jestem fanem chłopców z zza wielkiej wody, zwanej oceanem Atlantyckim. To jednak tym razem wybrałem RFN. Może już przejadł mi się widok Abramsa? Może potrzebowałem jakiejś odmiany? W każdym razie – oto oni Bundeswehra!  





To właśnie starter RFN w całej swojej okazałości. No i drogie panie, panowie. Jestem pod wrażeniem. Po raz kolejny. Nie dość , że dostajemy figurki, których spodziewamy się po zestawie startowym, to Battlefront rozpieszcza nas dodatkami. Na pierwszy ogień wziąłem skrót zasad. Napisałem skrót? No to korekta – bo to nie skrót tylko pełna książka zasad. W mniejszym formacie i miękkiej okładce, ale jest tam wszystko co potrzebne do grania. Brakuje jedynie opisów armii Stanów Zjednoczonych i USSR. Bardzo praktyczny dodatek. Jeżeli nie chcemy dźwigać ze sobą na bitwę dużego podręcznika, możemy łatwo zabrać ten. Co prawda mam wrażenie że po pierwszym głębszym kartkowaniu, rozleci się na 87 osobnych stron, bo właśnie tyle ma ta mała książeczka. Ale i tak miły gest.  




Kolejny bonus? Wzornik artyleryjski. No tu to już pojechali, bo podobne wzorniki sprzedają za  około 80zł. Co prawda plastikowe – ten jest z grubego kartonu. No właśnie z grubego kartonu, który wygląda jakby miał przetrwać wojnę atomową. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na bajer, który rozleci się przy trzeciej czy czwartej bitwie. Więc chyba właśnie zaoszczędziłem trochę kaski. Pożyjemy zobaczymy. A teraz mięsko startera czyli figurki. Dla mnie najważniejsza informacja na pudełku to:



Właśnie! Wszystko w starterze jest plastikowe. I tak powinno być ze wszystkimi modelami do tego systemu. Wiem powtarzam się, ale mój największy ból z Team Yankee to właśnie żywiczne odlewy i metalowa piechota. No cóż jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
W starterze możemy znaleźć pięć czołgów – Leopard2 i dwa śmigłowce PAH.
 



Hokus pokus, czary mary. I już wszystko złożone zgrubnie do kupy. Nooo... Powiem wam, że lepszych i ładniejszych modeli to już dawno nie widziałem. Po prostu najwyższa półeczka. Poczułem się dopieszczony. Żadnych nadlewek, wszystkie elementy pasują do siebie idealnie. Żadnych szczelin, żadnego docinania. Oczywiście to modele do gry, nie mokry sen modelarza, więc są bardzo prościutkie i na pewno nie dadzą się wykazać zapalonym modelarzom. Za to do gry są więcej niż odpowiednie. 


Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to instrukcja. Niby modele są proste, i niby nie miałem trudności ale i tak byłem zawiedziony. Kawałek kartki z pojedynczą grafiką czołgu z jednej a śmigłowca z drugiej strony. Mech... Na szczęście, Battlefront umieścił świetne poradniki do montażu tych modeli na swojej stronie i kanale Youtubowym, więc są trochę usprawiedliwieni. 


Na pierwszy rzut poszły czołgi. W sumie to nie wiem co mógłbym jeszcze napisać w temacie otwierania pudełka. Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam do komentarzy. Poniżej wrzucam jeszcze zdjęcia poszczególnych jednostek w zbliżeniu. Fotograf kiepski, aparat średni, oświetlenie kiepskie. Ale jak już wcześniej napisałem - jak się nie ma co się lubi...
AAA mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Magnesy! Otóż dostajemy zestaw magnesów do śmigłowców. Aż tyle i tylko tyle. A widać, że czołgi zaprojektowane zostały z myślą o zmagnesowaniu.  Więc czemu się nie szarpnąć i nie dorzucić tych dodatkowych 10 magnesów? Zważywszy, że zmierzyłem te magnesy wczoraj suwmiarką, i wyszło mi, że to nie standardowe 5mm tylko 4,7 mm. Nie wiem czy 5mm będzie pasował. Jak kupię to przymierzę i dam znać w komentarzu. O zasadach i użyteczności modeli z pudełka napiszę w następnym poście. Tak że zaglądajcie uważnie.











Pozdrawiam.




 

wtorek, 21 lutego 2017

Team Yankee - Gathering Forces I

Heyka!

Niech przeklęty będzie Hipolit! Po trzykroć przeklęty!!! I jego Team Yankee.
A miałem dzisiaj wziąć się za modele do Epica...
Ech, i jeszcze sklep modelarski jest tak blisko. No po prostu wszystko zmówiło się przeciw mnie.


Tak - jestem słaby. Ale obudziłem się dziś w południe, z przemożną potrzebą kupienia sobie czegoś ładnego. No, a że Team Yankee był ostatnio na tapecie, to wizyta w pobliskim sklepie modelarskim mogła mieć tylko jeden efekt.  SOVIET AA WEAPON SYSTEM SHILKA.


W poprzednim tekście, po oglądnięciu modeli battlefrontu z żywicy, odgrażałem się, że tej kombinacji materiałów - mówimy zdecydowane nie! Wczoraj posiedziałem trochę na różnych sklepach, i znalazłem ciekawą serię firmy Zvezda. "HOT WAR" kojarzy się wam z czymś ta nazwa? No właśnie. I słowo ciałem się stało. Na pierwszy ogień poszła SHILKA. Jako że była dostępna na sklepie od ręki, przygarnąłem właśnie ją.
 

Nie powiem, że byłem pewny tego zakupu, bo z tą firmą spotkałem się już przy okazji Flames of War. I nie wspominam jej najlepiej. Niestety, strasznie czuć było tą taniość, jaką oferowała na tamte czasy. Ich modele były po prostu kiepskie. Mając do porównania Battlefront, Plastic Soldier i Zvezde. Zvezda prezentowała się najgorzej. I przepaść pomiędzy tymi firmami była tak wielka, że po zakupie próbek nawet nie rozważałem dalszych zakupów. Później zweryfikowałem trochę swoje zdanie, bo kolejne modele nie były już tragiczne. Mam np. niemieckie Leichter Panzerspähwagen Sd.Kfz.222 od tej firmy i poza ogólną kruchością, nie mam im nic do zarzucenia.


No i muszę powiedzieć, że miło się zaskoczyłem! Zvezda nie rozpieszcza nas dodatkami, bo wewnątrz pudełka oprócz modelu znalazł się jedynie świstek papieru udający instrukcję i kalkomanie. Kalkomanie z numerami. Nie ma nawet czerwonej gwiazdy, która zazwyczaj pojawia się w rosyjskich zestawach. Ale wiecie co? Wygooglowałem sobie Shilka weapon system. I wygląda na to że armia czerwona wyleczyła się z czerwonych gwiazd na pancerzu, które mogłyby zdradzić pozycję zakamuflowanego pojazdu. Więc jest ok.


Chciałem zrobić sobie fotki, na których krok po kroku składam model do kupy. Ale się nie udało. Po prostu, cały proces składania zajął mi około 15 minut, i nie zdążyłem zrobić fotek. Nie było sensu. Model składa się sam. I nie licząc dwóch momentów, (montaż działek i anteny radaru) gdzie musiałem trochę się skupić, żeby niczego nie połamać, nie sprawił mi żadnych kłopotów. Do instrukcji nawet nie zajrzałem. 


Co ciekawe montaż nie wymaga kleju. I rzeczywiście, powciskałem wszystkie bolce w otwory, a całość jakoś magicznie trzyma się kupy. Wszystko jest ruchome. Nie tylko wieża, ale także działa oraz radar. Zero magnesów. Jestem zaskoczony. Pozytywnie zaskoczony!


Wady? Układ zawieszenia wygląda biednie. Występują szczeliny na styku elementów. Ale łatwo to wyeliminować, używając po prostu kleju. I mógłbym się trochę przyczepić do jakości plastiku. Ale przecież po pomalowaniu nie będzie widać z jakiego plastiku model został wykonany. Taaa... po pomalowaniu :-) 


Z drugiej strony ciężko wymagać od modelu za 25zł nie wiadomo czego. Stosunek jakość - cena wypada zdecydowanie na korzyść tej serii.  Czyli brakuje mi jeszcze trzech... Trzeba złożyć zamówienie!
A poniżej mały preview co pojawi się w następnym odcinku serii Team Yankee - Gathering Forces. (tak zrobię całą serię z odpakowywania rożnych sprzętów do tego systemu)

Pozdrawiam!