Heyka!
W dzisiejszym poście parę słów o Wielkim Nieobecnym mojego bloga. Games Workshop a właściwie o jednej - mojej ulubionej ich grze - WH40K. Czterdziestka na blogu nie pojawiała się właściwie wcale, nie licząc malutkiego battle reportu jeszcze z poprzedniej edycji na samym początku. Co jest o tyle dziwne, że większość modeli jakie posiadam jest właśnie tego producenta. Nie wspomnę nawet o tym że w 2013r 95% gier, które rozegraliśmy w naszym gronie było właśnie w 40stkę! Więc pytam? Co się stało? Czemu tak nagle GW straciło nasze zainteresowanie?
Prawdopodobnie nie ma jednej prostej odpowiedzi. I przyczyn znajdzie się wiele. Poniżej postaram się przytoczyć kilka z nich. Jednak lista na pewno nie jest zamknięta! Jeżeli macie jakieś swoje zarzuty bardzo proszę wpisywać się w komentarzach.
Po pierwsze: TEMPO/POLITYKA WYDAWNICZA
Ok mój pierwszy zarzut, dla prawdziwych fanatyków będzie zaletą, ale dla przeciętniaka turlającego swoje kości rzadziej niż raz na tydzień to naprawdę wielki problem! TONY nowych podręczników do ogarnięcia, TONY nowych zasad, TONY formacji. To po prostu za dużo! Ja rozumiem rozszerzanie uniwersum, ale na boga od tego jest FORGE WORLD. A WH40K powinno wyglądać tak:
JEDENAŚCIE PODRĘCZNIKÓW DLA IMPERIUM CZŁOWIEKA
(kurde tyle się ich narobiło... myślę, że połowa z tego to i tak za dużo)
DWA DLA ELFÓW CZAJĄCYCH SIĘ W MROKU
DWA DLA CHAOSU CO PRZYNOSI ZAGŁADĘ
CZTERY DLA OBCYCH BY DODAĆ KLIMATU
JEDEN GŁÓWNY BY WSZYSTKIMI RZĄDZIĆ
JEDEN, BY WSZYSTKIE ZGROMADZIĆ I W CIEMNOŚCI ZWIĄZAĆ
W KRAINACH 40-STKI GDZIE ZALEGŁY CIENIE
I tyle. Gra powinna być prosta i jasna a nie maksymalnie rozbudowana! Wydawanie masy dodatków, które wnoszą jedynie zamęt to nie jest droga, która zapewni dopływ nowej krwi. Myślę, że ta polityka przyniesie krótko terminowe zyski - trzeba kupić podręczniki. Ale w szerszej perspektywie skończy się utopieniem we własnych wymiocinach.
Po drugie: CENY
Ja rozumiem - produkt ekskluzywny. Ja rozumiem - najlepsze na rynku. Ale czasy gdy GW było monopolistą i mogło dyktować ceny z kosmosu, bezpowrotnie minęły! Jednak GW bardzo stara się tego nie zauważać. To połączone z polityką wydawniczą sprawia, że GW stara się doić więcej i więcej ze swojego obecnego konsumenta. Wydaje mi się, i widać to po naszej grupie, że nie tędy droga! I zamiast wydawać coraz więcej - zahamowaliśmy zakupy do zera. Wiecie co mi to przypomina? Drug dealerów. A właściwie ułomnych drug dealerów bo nawet ci panowie wiedzą, że trzeba rozdawać darmowe próbki, żeby zapewnić sobie nowych klientów bo starzy szybko się "zużyją". A koszt wejścia w 40K jest w tym momencie HORRENDALNY! I w połączeniu z punktem pierwszym tej listy sprawia, że raczej odstrasza niż zachęca.
Po trzecie: RUTYNA I ZMĘCZENIE MATERIAŁEM
No cóż. To akurat nie jest wina GW tylko nas. Ale jest to jakaś tam przyczyna powolnego odejścia od tytułu. "Too much love will kill you - everytime". I po bardzo długiej serii potyczek tytuł po prostu się trochę przejadł. Na szczęście rozwiązanie jakie przyjęliśmy - romans z innymi tytułami - jest chyba najlepszy z możliwych. Ja już powoli zacząłem tęsknić za heldrakami przypalającymi moich marinsów.
Po czwarte:BALANS ARMII/JEDNOSTEK
Żeby długo nie pisać - GW trochę "złamało" swoją grę. Brak jakiegokolwiek balansu w grze daje się poważnie we znaki. A wydawanie coraz to nowych podręczników i umożliwienie armii "unbounded" jedynie pogarszają tą sprawę. Szachy są najpopularniejszą grą bitewną wszech czasów między innymi dlatego, że mają idealnie zachowany balans! Do tego proste zasady. No i koszt wejścia w grę jest znikomy. A jednocześnie pozostaje grą ekskluzywną - Royal Diamond Chess uznane zostały za jedne z najdroższych szachów na
świecie. Ich wartość oceniono na 5 mln funtów (9,8 mln USD). :-) Żeby było śmieszniej to oglądam sobie battlereporty zza wielkiej wody. I tam ludzie w ogóle tego nie zauważają grają tak żeby było fajnie a nie tak by osiągnąć maksymalny efekt. I co? Ogląda się to wybornie...
Po piąte: WYGLĄD NOWYCH JEDNOSTEK
No dobra to już kwestia gustu - każda potwora znajdzie swego amatora. Ale mnie osobiście w większości nowe modele się po prostu nie podobają! A żeby się czymś cieszyć, to musi się podobać. Koło zamknięte. Nie wiem czy to moja wina i nie nadążam za trendami, czy to wina coraz lepiej wyglądającej konkurencji,czy te modele po prostu są brzydkie, a GW powinno przeprosić się z tradycyjnymi metodami rzeźbiarskimi a nie klepać wszystkiego na komputerach? Chociaż Prodos radzi sobie doskonale z renderingiem...
Po szóste: ???
Nie mam więcej pomysłów na tą chwilę, ale poniżej małe zobrazowanie, że wszystko o czym pisałem powyżej nie jest bzdurą wyssaną z palca, a rzeczywistym faktem. Faktem, który zauważają także poważni ludzie inwestujący swoje pieniądze. Zerknijcie sobie na wykres cen aukcji z początku roku. Obecnie GW odrabia straty, a zmiana C.O. pozytywnie wpłynęła na ceny aukcji, ale póki co nie widać żadnych zmian w polityce wiec.... zobaczymy.
Pozdrawiam.