Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolt Action. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolt Action. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zawstydziłem PKP - pół roku spóźnienia!

Heyka

Witamy w 2018! Niech go szlag! Pięknie mi się rok zaczął. Zaledwie trzy tygodnie nowego roku, zeszło mi żeby spotkać się z kimkolwiek i w cokolwiek zagrać… Ale to i tak nic w porównaniu z opóźnieniem jakie zaliczyliśmy z Werterem w temacie Wrzesień 1939…


Tia, mamy drugą połowę stycznia. Niech policzę. Raz, dwa, trzy… Zaledwie pięć i pół miesiąca obsuwy, w stosunku do zakładanego terminu. Przynajmniej jeden z nas dobrze wykorzystał lukę czasową i wspaniale przygotował miejsce potyczki. I niestety nie byłem to ja. No popatrzcie tylko na zdjęcia poniżej, i na te wspaniałe tereny. Jak dla mnie mistrzostwo świata! Zerknijcie do bloga Wertera gdzie opisał (no przynajmniej starał się) ;-) jak to wszystko powstawało… https://idiotoodporny.blogspot.com/
Wert? Why so English?


 Mała placówka pograniczników na wschodnich kresach. Cały oddział siedzi przy radiu i z przejęciem słucha komunikatów z Warszawy, o postępach wojny która wybuchła kilkanaście dni temu na zachodzie kraju. Nagle drzwi otwierają się z impetem i do izby wpada jeden z wartowników.
-Chłopy Ruskie atakują!
-Jak to Ruskie atakują?!? Franek! Popieprzyło Ci się. To Niemce atakują a nie Ruskie.

-Przeca wiem co mówię! Od wschodu ido. Na hełmach i sztandarze czerwono gwiazdę majo. Do wigilii jeszcze daleko czyli nie kolędnicy! Na granicy szlaban wyłamali i ku nam ido. To ja się ciebie pytom: Niemce czy Ruskie? He?

 -Dobra chłopy! - dyskusję przerwał dowódca posterunku granicznego - Nie ma co debatować. Przeszli granicę czyli atakują. Nie rzucim ziemi skąd nasz ród. Janek bierz karego i jechaj po wsparcie do ułanów co stoją pod lasem. A reszta, łapać co kto ma pod ręką i Do Boju! Działo na prawo! Bronić drogi za wszelką cenę!  Rusznica ppanc ze mną! Reszta do wioski! Pokażemy Moskalom, że tak łatwo z nami nie będzie… W 1920 daliśmy im radę to i dzisiaj damy!
W oddali dało się słyszeć huk artylerii rozpoczynającej ostrzał polskich pozycji. 

Siły i misja.

Umówiliśmy się z Werterem na zagranie rozgrzewkowej bitwy na 500 punktów. Po stronie polskiej wystawiłem dowódcę, dwa minimalne oddziały piechoty z BARami, armatę przeciwpancerną 37 mm wz. 36 . Do tego pożyczona z pułku kawalerii - rusznica przeciwpancerna, oraz dwa oddziały kawalerii w rezerwach.
Werter wystawił młodszego lejtnanta, dwa oddziały regularnej piechoty z LMG, MMG, drużynę snajperów i samochód pancerny - FAI. Do tego gratisowo dostał darmowy oddział niedoświadczonej piechoty. 
Misja to klasyczny ENVELOPMENT z podręcznika głównego. Polska placówka pograniczników musi odeprzeć szturm Rosjan i za wszelką cenę nie dopuścić aby oddziały Sowieckie przedarły się w głąb kraju. 
 

Tura pierwsza
Ostrzał artyleryjski spadł na pozycję Polaków. Pociski spadały na prawo i lewo. Każdy z oddziałów piechoty dostał po jednym przygwożdżeniu. Armata na szczęście oddaliła się od posterunku na tyle, że pociski ominęły ją całkowicie. Niestety najbardziej dostało się rusznicy przeciwpancernej i dowódcy - jako, że byli w samym środku pola bitwy, a jeden z pocisków uderzył bezpośrednio w strażnicę pograniczników. (Oczywiście, to gdzie byli na polu bitwy, nie ma żadnego znaczenia - efekt ostrzału jest całkowicie losowy, ale tak fajnie pasuje fabularnie, że grzechem byłoby tego nie wykorzystać) Rusznica dostała dwa przygwożdżenia a dowódca stracił adiutanta. Po drugiej stronie wsi zaczęli pojawiać się Rosjanie. Najpierw dwa oddziały na prawej flance za stodołą, (kierunki z mojej perspektywy - na większości zdjęć w układzie odwrotnym - zdjęcia robił Wert.) potem MMG na lewej. Wsparł go kolejny oddział piechoty, nieopatrznie wbiegając na drogę tuż przed samochód pancerny i blokując mu przejazd. Zdenerwowany kierowca FAIa wcisnął klakson, klnąc pod nosem "Cyka Bylat".Tymczasem Polacy ustawiali blokadę licząc na rychłe wsparcie Ułanów. Armata przygotowała zasadzkę, czkając cierpliwie aż samochód pancerny podjedzie w skuteczny zasięg. Jeden z oddziałów zajął pozycje w trafionym posterunku straży granicznej. Ustawił BARa w oknie i czekał aż Rosjanie pojawią się na polach przed nimi. Drugi oddział wkroczył głębiej do wioski. Swoją drogą wioska nazywała się chyba Płotki Małe bo czego jak czego, ale płotów w niej nie brakowało! Skutecznie przeszkadzając zarówno mnie jak i Werterowi w rozwinięciu skrzydeł.     


Tura Druga
Rosjanie na lewej flance zbiegli z drogi, i wbiegli w pola otaczające wioskę, wykorzystując chaty jako osłonę. W środku pola pogranicznicy przeskoczyli przez płot i czekali w napięciu żeby zaskoczyć Rosjan, których słyszeli już zza chaty po lewej. Gdy nagle strzelec Jabłoński zameldował sierżantowi:  
- Sierżancie widzę tych skurczybyków na drodze za stodołą! Tam po prawej. Może puścić im serię kontrolną? 
- Wal Kaziu! Ile wlezie! Byle celnie!
Jabłoński przycelował i trafił jednego z Rosjan. Cała reszta oddziału sowieckiego padła do rowu przy drodze. I nie wykazywała ochoty by kontynuować natarcie.
-Pięknie Kaziu mamy ich! - skomentował sierżant.
Oddział, okazał się być, przymusowo wcielonymi do armii czerwonej zielonymi chłopami z Ukrainy, którzy nigdy wcześniej nie poczuli prochu strzelniczego. I gdy jeden z nich padł martwy, morale reszty załamało się całkowicie.     


Armata przeciwpancerna ukryta w zbożu na  prawej flance czekała niecierpliwie aż FAI pojawi się w celowniku. Gdy nagle zza pleców usłyszała zbliżający się tętent końskich kopyt.
- Jezusie nazareński! Ułani! Nareszcie. - powiedział dowódca armaty.
Podjechał do niego oficer na koniu. Kary ogier zatańczył gdy oficer wstrzymał cugle, zatrzymując konia przy armacie.
- Jak sytuacja? Melduj! - warknął oficer.
- Posłusznie melduję panie poruczniku, że Ruskie są już we wsi. Nasi obsadzili placówkę strażnicy granicznej, drugi oddział na lewo we wsi. Dowódca z rusznicą przeciwpancerną na skrzyżowaniu! A tam przed nami za stodołą widzieliśmy jakieś ruchy ale nie wiemy w jakiej sile. - Zameldował dowódca armaty.
- Dobra jedziemy na rozpoznanie! Zobaczymy co tam chowa się za tą stodołą - zadecydował ułan.
I ruszyli. W tym momencie na skrzyżowaniu, z pełną prędkością pojawił się FAI...


Tura trzecia i czwarta.
Tymczasem w środku pola, słysząc warkot silnika Rosyjskiego auta pancernego, obsługa rusznicy przeciwpancernej szykowała się do strzału. Ukryci w rowie przy drodze strzelec Wachocki i jego ładowniczy obserwowali skrzyżowanie.
- Jedzie! Wal! Szybko! - krzyczał ładowniczy. I gdy FAI pokazała się między chatami, Wachocki pociągnął za spust. Ale auto przemknęło za szybko i kula poleciała panu bogu w okno!
- Cholera - syknął Wachocki - mogłem poczekać na pewniejszy strzał. W tym momencie usłyszał huk wystrzału z armaty. Pocisk trafił samochód, jednak odbił się nieszkodliwie od pancerza nadbudówki. Musiał zrikoszetować na pancernej płycie. Jednak trafienie zmusiło pojazd do nagłej zmiany kierunku. FAI wytracił swoją prędkość i widząc przed sobą armatę przeciwpancerną, szukając osłony, wjechał za budynek. Prosto pod lufę rusznicy!
Wasik pomyślał przez sekundę. Widział ślad po pocisku z armaty na pancerzu, i nagle strzelanie do pancernego frontu pojazdu, nie wydało mu się takim dobrym pomysłem. FAI po nagłym skręcie wyhamował prawie do zera.
- Teraz albo nigdy - pomyślał Wachowski. Zerwał się do biegu przebiegł przez drogę tak aby widzieć bok pojazdu i prawie z przystawienia strzelił po raz drugi. Trafił w wieżę. Najmocniej opancerzoną część pojazdu. FAI zatrzymał się całkowicie. Wieżyczka obróciła się w jego stronę... Wachowski zobaczył lufę skierowaną prosto w niego.
- Zdrowaś Mario łaskiś pełna - zdążył powiedzieć Wachowski nim LMG z wieży otworzył ogień...
Widząc śmierć Wachowskiego i jego towarzysza dowódca pograniczników pomyślał:
"Wykończy nas ta piekielna maszyna!". I w tym momencie wpadł na desperacki pomysł. Wyskoczył na drogę przed maskę pancernego auta. Zamachał rękoma, tak żeby zwrócić na siebie uwagę załogi pojazdu. Gdy wieża powoli zaczęła obracać się w jego stronę rzucił rozkaz do oddziału przy chacie.
- Dalej chłopy! Przewrócimy to cholerstwo do góry kołami! Pogranicznicy w pierwszej chwili nie mogli uwierzyć w ten nieregulaminowy rozkaz dowódcy jednak gdy zobaczyli, że wieża z karabinem skierowana jest w drugą stronę posłusznie wybiegli na drogę. 



Pierwsza próba wywrócenia samochodu była nieudana. Kierowca FAIa desperacko starał się ruszyć do przodu, jednak pojazd był już otoczony i kołysał się niebezpiecznie pod naporem Polaków.  Pogranicznicy podjęli drugą próbę. Cofnęli się kilka kroków do tyłu żeby nabrać impetu i widząc kołysanie się pojazdu, tym razem bardziej pewni siebie, naparli ze wszystkich sił. FAI wściekle wierzgnął kołami i przewrócił się na bok. Pokrywa wierzy otwarła się z hukiem przy upadku, ktoś wrzucił do środka granat i cały oddział odskoczył z powrotem pod osłonę chaty.  (BTW. FAI ważył załadowany zaledwie dwie tony, i był dość wysoki, więc środek ciężkości też prawdopodobnie był dość wysoko. Tak że podobna akcja jest nawet prawdopodobna.)
Ułani widząc, że samochód pancerny nie stanowi już zagrożenia skręcili na skrzyżowaniu w drugą stronę i zobaczyli oddział sowietów leżący w rowie. Tak, to nasi "przyjaciele" z Ukrainy ostrzelani w drugiej turze dalej okupowali rów przy drodze. Szarżując w pełnym galopie uporali się szybko z pozostałościami oddziału.


Tura Piąta i Szósta
W międzyczasie Rosyjska piechota też nie próżnowała. Oddział z prawej przedarł się prze płoty, przeszedł przez stodołę i mimo ognia z placówki pograniczników, wyeliminowali obsługę działa i przedarli się przez polskie linie. Oddział z lewej strony, osłaniany przez MMG wreszcie przeszedł przez zaorane pola za chatami i ostrzelał pograniczników, którzy zniszczyli FAI.  Jednak w całkowitym zwycięstwie Rosjan przeszkodził im drugi oddział kawalerii. Samą swoją obecnością paraliżował ich ruchy. Nie mogli przemieszczać się szybko, gdyż ryzykowali w ten sposób starcie z kawalerią w galopie. A przedzierając się przez pola stracili sporo ze swojej mobilności.   


W efekcie, wynik był taki: Rosjanie 2 punkty za oddział po prawej, który dotarł do polskiej strefy rozstawienia, po jednym punkcie za zniszczenie armaty, rusznicy p-pancernej, zabicie dowódcy. Tak, niestety bohaterski dowódca nie przeżył tej potyczki i poświęcił się próbując przegonić najeźdźców z polskiej ziemi.  


A Polacy? Otóż po dwa punkty za zniszczenie: FAI, niedoświadczonego oddział piechoty, zabity dowódca wojsk rosyjskich, MMG i oddział snajperów.  
10:5 dla Polaków. Niestety dla Wertera bitwa skończyła się po szóstej turze. A miał szansę wyjść oboma oddziałami piechoty poza stół przez moją krawędź stołu. Co dało by mu dodatkowe cztery punkty i wyrównałby wynik.  No ale kostki w tej rozgrywce były raczej po mojej stronie,chociaż Wert jakoś szczególnie też nie mógł narzekać.

Mam nadzieję że Battle report się podobał. Ja bawiłem się świetnie. I nie mogę już doczekać się kolejnego starcia z Werterem w realiach wczesnej wojny. Może tym razem trochę więcej punktów? Może operacja BARBAROSSA?
I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś i do zobaczenia w niedługim czasie, gdyż zgodnie z tradycją tego bloga wpisów nie ma, a później pojawiają się jeden po drugim, a wiem z pewnego źródła, że będę miał o czym napisać. Hey LOBO ;-)

Pozdrawiam!

 

czwartek, 15 czerwca 2017



Heyka!


Jak pewno wiecie, (jak nie wiecie to zerknijcie tutaj) szykujemy się z chłopakami, na konflikt w 1939r. Deadline wyznaczony jest na wrzesień. Więc najwyższa pora ogłosić Powszechną Mobilizację jednostek. I zrealizować plan „W”!



Poszukajmy na początek świętego Grala – pudełka z polską piechotą. Warlord już go nie sprzedaje, ale może jeszcze leży gdzieś w Polsce, jakieś zapomniane pudełko. Może nawet przecenione? W pierwszej kolejności przeszukałem lokalny (Polski) rynek sklepów internetowych I po krótkiej chwili miałem już odpowiedź. Online-owy sklep Warchimera twierdzi, że ma na stanie jeszcze mały zapas tych pudełek. Zobaczymy… 
 Dlaczego to pudełko? Otóż ma ono kilka modeli niedostępnych w inny sposób, między innymi fotografa, medyka i Porucznika. Poza tym za około 140zł dostajemy 24 modeli a nie 20, bo tyle dostalibyśmy kupując, w podobnej cenie, dwie sekcje piechoty polskiej. Innego porucznika można dostać kupując zestaw HQ ale płacić 40zł za pojedynczy model to trochę drogo. Tak wiem, dostaje się jeszcze kaprala i psa z obstawą. Pytanie tylko po co? Zamawiam i czekam. Mniej więcej tydzień zeszło im na ogarnięciu, że danych pudełek nie ma już w ofercie Warlorda, a i na magazynie się skończyły. Zamiast pudełka dostałem MAILA. Nie żebym się tego nie spodziewał, ale mimo wszystko miałem gdzieś tam nadzieję, że się uda…

 
Nic to. Idziemy na ugodę i bierzemy dwie sekcje polskiej piechoty z aktualnej oferty Warlorda. Niby gdzieś tam z tyłu głowy siedzi mi zamówienie bezpośrednie, ale przelałem już pieniądze. Poza tym wychodzi trochę taniej, ze względu na różnicę w cenie. BIERZEMY!


No nic, szukamy dalej. Opcji na szczęście jest dużo. Allegro kusi szybkością dostawy. Warlord kusi darmową wysyłką powyżej 50 funtów. A co właściwie mają do zaoferowania nasze polskie sklepy? No właśnie nic. Niestety. Nie kuszą ani ceną, ani szybkością dostawy. Jedyny plusik jest taki, że nie znając mowy Szekspira można swobodnie złożyć zamówienie. Ale to niestety bardzo mało! Dla mnie niewystarczająco.


 Uzależnienie ciśnie wewnętrznie, nie daje spokoju, więc część rzeczy zamawiam z Allegro. Aby uspokoić rozkołatane nerwy i żeby osłodzić sobie oczekiwanie na pozostałe dostawy. Konkretnie to, co widzieliście na zdjęciach w poprzednim poście.


 W międzyczasie na Allegro pokazuje się ciekawa oferta. Zestaw Polaków, który po zdjęciach identyfikuję jako zawartość pudełka Polskiej Piechoty. Znalazłem Gralla! Niestety. Oprócz tego zestawu w ofercie jest jeszcze 10 kawalerzystów. I dwa podręczniki. Z czego jeden nadaje się jedynie na półkę – bo to stare, nieaktualne zasady.


Cenowo wychodzi nieźle, gdyż kupując nowe modele w tej samej ilości zapłaciłbym podobnie a książki wychodzą gratis. Jednak to dość duży wydatek jednorazowy. No i zamówienie z Warlorda będzie musiało poczekać. Ech i ta kawaleria… BIORĘ! I tak miałem w późniejszym terminie dokupić jeszcze więcej kawalerii więc czemu nie wcześniej?


Zostały dwa ostatnie akty dramatu zakupowego. Czołgi i artyleria. Rozesłałem wici i okazało się że uzbierałem zamówień nie na jedno a na dwa pudełka z Warlorda. A czemu na dwa, a nie zamówić wszystkiego razem? Ano dla tego, że obowiązująca aktualnie promocja mówi, że do każdego zamówienia powyżej 50 funtów dostajemy gratisowy model. Więc jeżeli Warlord chce płacić za dwie wysyłki zamiast dorzucać model gratisowy do każdych 50 funtów z zamówienia, to niech tak będzie. 7TP i Tankietka są już w drodze. Zostaje już tylko artyleria, ale tą przyjemność zostawiam sobie na sam koniec. Zważywszy na to, że i tak bardzo mocno uszczupliłem swój budżet hobbystyczny na najbliższe kilka miesięcy.


Dzisiaj dostałem przesyłkę z Warchimery. I mamy ZONKA. I to przez duże Z. Bo w zestawie w którym powinno być 9 strzelców i jeden BAR, mam 8 strzelców i dwa BARY. I to podwójnie! Czyli zamiast 18 strzelców mam tylko 16 za to BAR-ów mamy spory naddatek bo aż 4. Reklamować? Z drugiej strony mam teraz bardziej grywalną rozpiskę bo BAR jest atrakcyjną opcją oddziału ale jest niehistorycznie… Ok sprawdziłem. Nie ma co reklamować tylko cieszyć się że nie dostałem SAMYCH BAR-ów gdyż:
This pack contains a random assortment of 10 metal figures, supplied unpainted
Właśnie. Kluczowe słowo random. Ech a takie fajne mieli pudło kiedyś. No nic. Przestroga dla innych , którzy planują zakup Polaków do Bolt Action. Piechotę kupujecie w ciemno! Ja na szczęście kupiłem sporą dawkę strzelców na Allegro.


Teraz trzeba to wszystko, przygotować do grania! Kurde gdzie ja znajdę tyle czasu wolnego. A o malowaniu nawet nie wspominam. A tu jeszcze WH40K na horyzoncie! Doba zdecydowanie powinna mieć 29 godzin… Tyle w temacie 1939. Do zobaczenia za jakieś 14 dni gdy dotrą paczuszki z Warlorda. Rozpakuję i wrzucę zdjęcia.

Pozdro!



piątek, 2 czerwca 2017

Bolt Action 1939

Heyka!


Mam na imię Dawid i jestem uzależniony…
Uzależniony od kupowania figurek. Właśnie! A od jakiegoś już czasu nie kupiłem sobie nic nowego. WH40K umarło w naszym towarzystwie, Team Yankee – trzeba czekać trzy miesiące na dostawę (o czym w następnym wpisie…) Do Bolta mam już nadmiar modeli, które niesklejone, leżą nieruszane, czekając na swoją kolej i jakąś iskrę, która mogłaby pobudzić mnie do działania.
A na horyzoncie cisza…


Więc gdy podsłuchałem rozmowę, między Miśkiem a Werterem, którzy postanowili otworzyć nowe fronty wczesnej wojny, poczułem się jak narkoman w piosence Karoliny Czarneckiej.
„Hera Koka Hasz LSD”

Co ciekawe, pomysł armii z wczesnej wojny nie był mi już obcy. Jakiś czas temu, podczas zakupów późno wojennych grenadierów, postanowiłem sobie, złożyć wczesno-wojenny Wermacht. I nawet zakupiłem już kilka modeli. Ale pomysł z braku paliwa wygasł po jakimś czasie i powędrował do piwniczki… Dopóki Werter z Miśkiem nie dolali benzyny do ognia!



Zanim jeszcze przedyskutowałem z nimi całą sprawę, wyciągnąłem moich Niemców z pudełka, aby zrobić przegląd tego co już posiadam. Nie było tego za wiele, Jeden oddział z Mauserami, dowództwo z MP40, jakiś motor, kilku luźnych pionierów i cztery wypraski z resztkami… Może z 6-7 modeli z tego będzie dało się poskładać. Cholerka! Będę musiał dokupić trochę towarzystwa. Włączyłem kompa, zacząłem sprawdzać dostępne opcje. W lokalnym sklepie modelarskim, od ręki mogę kupić zestaw Italeri z dwunastoma grenadierami. Hmm… ale dwunastu to będzie jeszcze mało. Zważywszy, że chciałem pobawić się, i MG34 zrobić sobie samemu, z plastiku, a nie kupować metalowych.



Właśnie! Przecież kupowałem już plastikowe rurki pod trójnogi do tych KMów. Gdzie one są? Zacząłem grzebać głębiej. I znalazłem nieotwarte pudełko blitzkrieg grenadierów z Warlorda – tak, trzydzieści dodatkowych modeli powinno wystarczyć…


Pobawiłem się trochę modelarsko...


Ale później zaczęliśmy rozmowy o tym kto, kim i z kim. Wert zaplanował sobie Rosjan. A Misiek ujawnił się, że ma już modele Niemców, ale zapatruje się jeszcze na Japonię. A razem planowali odwzorować starcia Japońsko Rosyjskie z 1938r. Zonk! Z Miśkiem wybraliśmy tą samą armię – Niemiecką. I jeżeli z Werterem można swobodnie pograć, odtwarzając oddziały z 1940r tak z Miśkiem, nawet jeżeli dokupiłby Japończyków to nie ma mowy o odwzorowaniu historycznym. Zaraz, zaraz, jeden Ma Niemców a drugi Rosjan… Początek wojny… Jaka armia walczyła z tymi dwoma krajami w początkowych latach Drugiej Wojny Światowej?


No właśnie. Olśniło mnie! POLACY!!! Żar uzależnienia został rozpalony. Teraz trzeba kupować, zanim dotrze do mnie, że to bez sensu! :-) No i wczoraj dostałem pierwszą paczuszkę z modelami.


Trochę obawiałem się tego, że cała armia będzie metalowa. Jestem wielkim zwolennikiem plastików. I wizja 30+ metalowych modeli do obrabiania z nadlewek trochę mnie przerażała. Ale po otwarciu pierwszej przesyłki odetchnąłem z ulgą. Nie ma tragedii. Oczywiście nadlewki są, ale na rozsądnym poziomie. Nie zdarzyło się także, póki co, przesunięcie formy. Więc jestem zadowolony.


Najbardziej podobają mi się jednak kawalerzyści. I zaczynam poważnie rozważać opcję całej armii kawaleryjskiej wspieranej przez czołg i tankietkę. Schemat organizacyjny takiej armii opisany jest w dodatku „Germany Strikes”. A kawaleria sprawia, że Polacy wyróżniają się czymś szczególnym na tle innych nacji. Odział polskiej piechoty, to zwykli szeregowi z karabinami, nawet bez możliwości wykupienia LMG. A kawaleria to coś specjalnego! Wyjątkowego. I wygląda obłędnie!


I właśnie z kawalerią mam pewien dylemat. Może Wy mi możecie pomóc z decyzją. Lancą ich czy nie lancą? Dylemat wygląda następująco – modele z szablami, wizualnie podobają mi się dużo bardziej. Ale do celów „power-gamingu” prawdopodobnie będę chciał wystawiać kawalerię z lancami. Czyli, na szali z jednej strony mamy WYSIWYG, a z drugiej moje personalne preferencje estetyczne. Jak myślicie? Sklejać ich z lancami czy bez? Proszę zostawcie komentarz z Waszym zdaniem!

VS 



Pozdrawiam.
  

sobota, 4 marca 2017

Cierpienia niemłodego już Wertera

Heyka!

No! Czas najwyższy odpocząć trochę od Team Yankee. W ramach przerywnika, umówiłem się z Werterem na szybką rozgrywkę w Bolt Action.
Kilka postów temu zauważyłem, że ostatnio z Werterem graliśmy w 2015r. Wert wywołany do tablicy, zagoniony do kąta, postanowił się przełamać i w ramach przystosowywania się do nowych zasad Bolt Action, (edycja II) zaproponował rozgrywkę na 500 ptsów.
A i jeszcze mała anegdotka. Kilka dni po publikacji TEGO artykułu. Dzwoni do mnie Werter. I mówi „To skandal! Żądam usunięcia mojego wizerunku z inernetów!”. Kurde! O co może chodzić? - pomyślałem. Ale posłusznie mówię: OK już siadam do kompa i usuwam. Werter na to – „Spokojnie żartowałem tylko, a wkręcam cię, bo odezwał się do mnie współpracownik z zapytaniem czy to Ja jestem na tym zdjęciu”. Ha! –odpowiedziałem - Czyli znaleźliśmy jedną z tych dwóch osób, które czytają mojego bloga spoza Ekipy!  Pozdrawiam serdecznie załogę INTERIA.PL :-)


 Bolt Action? Dwa razy nie trzeba mi powtarzać! Ale zaraz, zaraz! Niedoświadczony przeciwnik… Rosjanie… 500 punktów… Tiaa. Ci co grają w Bolta, widzą już pierwszy problem. Otóż jedną z zasad specjalnych Rosjan jest to, że dostają darmowy oddział niedoświadczonej piechoty! Dostają taki sam oddział niezależnie od ilości punktów, na którą umówiłeś się z przeciwnikiem. Co jest trochę głupie moim zdaniem, bo w bitwie na 500 punktów taki oddział daje kolosalną przewagę, a ten sam oddział w bitwie na 2000 przejdzie niezauważony. Ale tak napisano zasady. Wiec postanowiłem zrezygnować z tego przywileju i za 12 niedoświadczonych poborowych zapłaciłem z własnej puli punkcików. Żeby utrzymać ich w ryzach zainwestowałem w First Lieutenanta. Do tego dwa oddziały LMG - po dwa karabiny maszynowe w każdym. Oraz MMG z gun shieldem. Wszystko, poza parszywą dwunastka niedoświadczonych konskryptów, w opcji Regular.


 Za to Werter, postanowił wykorzystać swoje zdolności armijne do maksimum. Więc wystawił aż dwa MMG. Do tego Second Lieutenanta (ci ludzie dowodzą się sami), dwa oddziały Heer grenadierów z jednym LMG, dwoma STG44 i jednym MP40 w każdym. Do tego mniejszy oddział grenadierów z dwoma STG44 i jednym MP40. Wszystko regularne wojsko. 


I nagle okazało się, że wcale nie mam przewagi liczebnej, której się spodziewałem. Na dodatek Werter ma więcej kostek ode mnie. I do tego jego ludzie są lepiej wyposażeni! No coś tu poszło zdecydowanie nie tak. Czyli jednak ta bitwa to nie będzie spacerek po parku. Zobaczymy co przyniesie scenariusz, który wylosujemy. Padło na „ENVELOPE” i ja będę obrońcą. Czyli przeciwnik ma przewagę liczebną, przewagę w kostkach, przewagę w wyposażeniu i PRZYGOTOWANIE ARTYLERYJSKIE?!? Muszę dobrze wykorzystać przewagę pozycji na stole, bo inaczej to będzie krótka gra.  


 Moim głównym zadaniem będzie powstrzymanie przedzierających się oddziałów niemieckich. Co będzie bardzo trudne, zważywszy na ilość posiadanych przeze mnie oddziałów i wielkość stołu. No cóż. Muszę wystawić się na środku, i po pierwszej turze, ruszyć ostro w kierunku, na który będzie nacierał Werter. Większy oddział piechoty będzie miał za zadanie zająć i utrzymać ruiny w pobliżu skrzyżowania. To dość kluczowa pozycja z dwóch powodów. Zapewni mi doskonałą osłonę dla moich oddziałów, ale również świetne pole ostrzału, jeżeli uda się wprowadzić dwa LMG na piętro. Mniejszy oddział piechoty musi zająć pozycje za murkiem, przy drodze przecinającej pole bitwy na pół. Jeżeli nie uda się zająć tych dwóch pozycji to o zwycięstwie mogę jedynie pomarzyć. Poborowych wystawię lekko z tyłu za lasem, żeby mogli wesprzeć w potrzebie najbardziej zagrożoną flankę. Podobnie MMG. Dowódca stacjonuje w lesie, czujnym okiem spoglądając w kierunku niedoświadczonych piechociarzy. Jestem chyba gotowy. 

 
Zaczęło się! Ostrzał artyleryjski spada na moje pozycje. Pierwszy rzut – jedynka - bez efektu. I dla odmiany szóstka pada w drugim rzucie. MMG zostaje trafione! Strzelec i ładowniczy padli na ziemię i uniknęli obrażeń jednak amunicyjny został złapany poza swoim okopem i ciężko ranny oddalił się na tyły. Mam nadzieje że wystarczy amunicji do odparcia Niemców ;-) Pozostałe oddziały obrywają po jednym, dwa pin markery. W sumie niezły rezultat… Dla Wertera. 


Tura pierwsza.
Ruszamy do boju. Ruszamy ale nie wszyscy… Konskrypci przygwożdżeni ogniem artyleryjskim odmówili współpracy w pierwszej turze. Co gorsza dowódca również nie ogarnął się po ostrzale. I to tyle jeżeli chodzi o szybkie zajęcie pozycji.

 Na szczęście na regularną piechotę rosyjską zawsze można liczyć. Oba oddziały wykonały dokładnie to czego od nich oczekiwałem. Obsługa MMG, pomimo szoku związanego z ostrzałem, zebrała się do ataku i zajęła bardzo dobrą pozycje na skrzyżowaniu za osłoną murka. 

 
W międzyczasie Niemcy również nie próżnowali. Dwa oddziały piechoty biegiem zajęły pozycje za wzniesieniem w środku pola. Niemieckie MMG również zajmowały pozycje. Jeden w centrum a drugi na mojej lewej flance.


Dowódca nadzorował postępy swoich ludzi. A na prawą flankę wysłany został drugi dziesięcioosobowy  odział grenadierów. 


Tura druga.
Niemcy zaczęli bardzo agresywnie. MMG, ze środka stołu, zajął bardzo ryzykowną pozycję na wprost mojego KMa. A grenadierzy z lewej flanki z pełną prędkością dopadli do żywopłotu. Prawa flanka równie szybko skróciła dystans do moich oddziałów i ukryła się za kamiennym murkiem. Jeżeli moja piechota nie ruszy się znowu, to będę miał straszne kłopoty!

 
 Na szczęście tym razem dowódca przekonał zarówno siebie jak i konskryptów, że trzeba się ruszyć. Za to obsługa mojego MMG zauważyła rozkładający się niemiecki MG42, zbyt blisko ich pozycji i stwierdziła, żebym sam sobie strzelał do Niemców, a oni posiedzą chwilę za murkiem. Zdrajcy! Komisarz musi naprostować ich po powrocie do koszar. Najlepszym lekarstwem na tchórzostwo jest 10 gram ołowiu aplikowane bezpośrednio do mózgu!

 
 Honor Sowieckiej armii musieli ratować zwykli piechociarze. I to w jakim stylu! Oddział w ruinie dojrzał lukę w żywopłocie i zająwszy pozycję na piętrze bezlitosnym ogniem zlikwidował gniazdo niemieckiego MMG. Od ostrzału zginęło dwóch Niemców, trzeci stwierdził, że sam siedzieć nie będzie i pierwsza krew była moja. Wyrównałem ilość kości rozkazów w puli. Drugi oddział piechoty ostrzelał mniejszy z oddziałów grenadierów. I poszło im równie skutecznie. Jednak tym razem ostatni ocalały członek oddziału postanowił pomścić swoich towarzyszy i pozostał na placu boju.
 
Tura trzecia.
Prawa flanka rozpoczęła turę trzecią. Rozochoceni Rosjanie, podbudowani zniszczeniem niemieckiego MMG w poprzedniej turze, skierowali swoją uwagę na Grenadierów czających się po drugiej stronie drogi. LMG przemieściły się do drugiego okna na piętrze i otworzyły ogień. Niemcy, widząc jak skuteczny potrafi być ostrzał z sowieckich DP, padli płasko na ziemię. 


Cała akcja rozegrała się na lewej flance.  Inicjatywa była całkowicie po stronie Niemców. Gdy tylko pojawiła się szara kostka. Werter aktywował porucznika, który zaczął wydawać rozkazy. Najpierw oddział grenadierów pokonał żywopłot, dopadł do murku i otworzył ogień do mojej piechoty. Wydałem rozkaz: NA ZIEMIĘ! I tylko dzięki temu moi chłopcy pozostali tam gdzie byli. Siła ognia była przytłaczająca. Jednak dzięki dobrej pozycji uniknąłem większych strat. Następnie mojemu biednemu oddziałowi poprawił MG42. Jego ostrzał również był nieskuteczny. Gdy MMG skończył strzelać, dowódca zajął pozycję za żywopłotem. Samotny wojownik również wziął udział w akcji i dołożył swojego pina do pokaźnej już puli. 


Mój MMG milczał nadal. Komisarz musi naprawdę POWAŻNIE porozmawiać z obsługą! Poborowi wybiegli zza stodoły i zajęli pozycję za wzgórzem. Dowódca popędzał ich swoim megafonem, wykrzykując patriotyczne hasła.


Tura czwarta.
Sytuacja była napięta. Wszyscy czekali jaka kostka pojawi się jako pierwsza. To miał być rozstrzygający o losach potyczki moment. Niestety dla mnie, kostka była szara...
Oddział grenadierów przeskoczył płot i skrócił dystans do moich dzielnych piechurów. Tym razem nic nie mogło ich ocalić. Jeden po drugim padali pod huraganowym ogniem Niemców. Na szczęście, wizja komisarza czekającego na tyłach, zmusiła ocalałych żołnierzy do pozostania na placu boju. MG 42 nie miał nikogo w linii ognia więc przemieścił się dalej w kierunku moich strefy rozstawienia. Samotny wojownik bez strachu, po raz kolejny skrócił dystans i bezlitośnie strzelał ze swojego STG44. I nawet ostrzał mojego MMG, który nagle się obudził, nie potrafił go zatrzymać.
Na pomoc pospieszyli poborowi. Dzielnie wbiegli pomiędzy walczących, zasłaniając bardziej wartościowych żołnierzy własnym ciałem, otworzyli ogień. Z przystawienia ciężko było nie trafić. I kilku Niemców padło martwych. Swoje trzy grosze... a właściwie trzy trupy, dorzucił  mój dowódca. 


Na prawej flance, Niemcy także zdobyli inicjatywę. Poprawili swoją pozycję i rozpoczęli morderczą wymianę ognia z moimi ludźmi. Jednak żadna ze stron nie mogła zdobyć znaczącej przewagi. Prawa flanka zanotowała PAT. Losy bitwy rozstrzygną się z lewej strony.  



Tura piąta.
Przejąłem inicjatywę. Po raz kolejny ostrzelałem poborowymi  grenadierów. Jednak to nie wystarczyło, żeby ich zniszczyć. Ocalała dwójka ruszyła w kierunku moich linii. Odsłaniając piękny widok dla MG42. Dwunastu niedoświadczonych żołnierzy na otwartym polu.


Nie wiem jakim cudem ale od ostrzału zginął tylko jeden żołnierz. Co rozwścieczyło pozostałych, bo po teście na zasadzie Green awansowali do rangi regular! Nie na wiele im to pomogło, gdyż ilość pinów jakie zebrali podczas tej tury, skutecznie przycisnął ich ogniem do ziemi. Ostatnia nadzieja w dowódcy. Jeżeli z jego pomocą uda się poderwać żołnierzy do ostatniego wysiłku miałem jeszcze szansę...


Tura szósta.
I znów inicjatywa po stronie Niemców. Gdybym to ja, w tym momencie, wyciągnął czerwoną kostkę, mogło by być po wszystkim. A tak musiałem patrzyć jak Werter wygrywa partię. Pozostałości oddziału grenadierów przemieściły się do mojej strefy rozstawienia. Po drodze zabijając moją ostatnią deskę ratunku. Rosyjski Comander pożegnał się z życiem. Niemiecki dowódca i samotny wojownik bezlitośnie pinowali moje oddziały. I właściwie nic więcej nie mogłem już zrobić.


Wert wygrał na punkty, jednak różnica pomiędzy wynikami była mniejsza niż dwa oczka, czyli według zasad misji osiągnęliśmy remis.
To był świetny wieczór. Cieszę się, że udało się wreszcie wyciągnąć Werta do grania. I mam nadzieję, że w najbliższym czasie skończy swoje tereny do Frostgrave-a i będziemy mogli zagrać u niego. I oczywiście wrzucić raporcik na bloga. Prawda Werciu?
A! I tym razem nie zapomnę już aparatu, bo te zdjęcia z komórki pozostawiają jednak wiele do życzenia...
Tyle na dzisiaj. Zapraszam do komentowania. Następny wpis poświęcę przygotowaniom do bitwy z Majkim. EPIC 40K wraca po raz kolejny!

Pozdrawiam.