Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Team Yankee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Team Yankee. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2017


Heyka!

Tak, tak. Wiem. Długo mnie nie było. Tak, tak. Wiem. Nieregularnie! Jak się pojawiam, to za dużo na raz. Później trzy miesiące nic... No cóż. Jest ochota - są posty. Nie ma ochoty - nie ma. Bloga prowadzę dla przyjemności i jeżeli nie ma "weny", to niestety nie będę się zmuszał. Mogę dać Wam tylko jedną radę: Ciesz się z tego co masz ;-)

Ale wydarzyła się okazja więc zapraszam na raport bitewny z mojej pierwszej rozgrywki w Team Yankee!





No nie powiem... Długo nam zeszło z Jubym żeby wreszcie się umówić i rozegrać tą PIERWSZĄ rozgrywkę. Ciągle wypadało coś jednemu albo drugiemu. Ja czekałem na dostawę z Battlefrontu ponad dwa miesiące (ale o tym może w osobnym wpisie). W międzyczasie pojawiło się kilka nowych pomysłów (w sumie, o tym też pewnie zrobię wpis). Powiem Wam, że ostudziło to moje zapędy do Team Yankee.
Ale co się odwlecze to nie uciecze. I wczoraj wieczorem (wreszcie!) udało się spotkać u Jubego na chacie. Dołączył do nas Majki. I zabraliśmy się ostro... Do wertowania podręcznika! Jak się w to gra?!? :-) No, nie było AŻ tak źle, ale sporo błędów narobiliśmy. Rozstawialiśmy stół. Niestety nie mamy jeszcze dedykowanych terenów do Team Yankee ale użyliśmy Boltowych i nie wyszło najgorzej jak na pierwszy raz.



W rozpisce Jubego znalazły się :
Tank Batalion HQ - 1xT-72
Tank Company Alfa - 5x T-72
Tank Company Bravo - 4x T-72
Shilka AA Platoon - 2x SHILKA
Hind Assault Helicopter Company - 2x HIND
Solidne 51 punktów Radzieckiego sprzętu bojowego.




Po mojej stronie Leopard 2 Panzerkompanie w składzie:
Panzerkompanie HQ - 1x Leopard 2
Leopard 2 Zug - 2x Leopard 2
Panzergrenadier Zug -3x MG3 team
                                    2x Milan Missile team
                                    3x Marder
Gepard Flakpanzer Batterie - 2x Gepard
Luchs Späch Trupp - 2x Luchs
Tornado Strike Flight - 2x Tornado




Misja? Rzucaliśmy... Naprawdę! Ale wypadła jedynka, czyli najprostsza misja z podręcznika - Free For All. Cele misji? Find enemy and destroy! A tak naprawdę to zdobądź objective w strefie przeciwnika zanim on zdobędzie w twojej. Objectivy oznaczyliśmy kostkami. Moje cele na biało. Cele Jubego na czarno.
I teraz czas na usprawiedliwienia. Graliśmy po raz pierwszy. Juby co prawda rozgrywał już jakieś potyczki z Hipolitem, ale widać niewiele go nauczyły. :-P
Bo błędy taktyczne jakie oboje popełniliśmy przy wystawieniu, a potem w czasie gry powodują, że jeżeli czyta to jakiś weteran Team Yankee, to będzie miał nas, za co najmniej upośledzonych...



Gepardy na pierwszej Lini w strefie odblokowanej przez spaearhead Lunchs-ów... Piechota do zabezpieczania objectiva w transporterach... Shilki na środku stołu bez osłony. No, jak tak teraz na to patrzę, to aż się włosy jeżą ze zdumienia. Na szczęście błędy popełnialiśmy w miarę po równo więc gra była wyrównana.




Ok wytłumaczę się z kilku błędów. Po pierwsze Gepardy. Juby jako pierwsze wystawił Hindy.(pierwszy błąd Jubego - bo jak sprawdziłem później, aircrafts mogą wystawić się poza stołem i wlecieć w pierwszej turze na stół) Ubzdurałem sobie w mojej głowie, że jeżeli wiem gdzie są to można spróbować zestrzelić je w pierwszej turze! (mój pierwszy błąd) A jako, że moje Lunchs dysponują zasadą spearhed i scout. Przy wystawieniu mogą poruszyć się poza strefę wystawiania i tworzą dodatkowy "bąbel" wokół siebie gdzie można wystawiać jednostki. To postanowiłem iść na całość i wystawiłem tam Gepardy. Nie wziąłem kilku rzeczy pod uwagę... Po pierwsze, jako że byłem atakującym, w pierwszej turze wszystkie moje jednostki traktowane są jako już poruszone. Co skutkowało mniejszą ilością kostek do strzału. Po drugie wystawiłem je na kontrę ze strony Jubego. Apropo wystawiania jednostek obrony przeciwlotniczej... Juby wystawił Shilki na środku stołu. (drugi błąd Jubego) Jakby miały pancerz 20 albo lepiej. Widziałem po minie, że był z siebie zadowolony. W końcu Shilki osłaniały wszystkie możliwe podejścia samolotom... które, ze względu na misję, nie miały prawa pojawić się w pierwszej turze! Za to idealnie nadawały się jako cele do ostrzału dla moich pozostałych jednostek.



Niemiecka piechota (mój drugi błąd) jest po prostu doskonała do obrony objectivów. Pod warunkiem że okopana siedzi pod osłoną lasu lub innego ciężkiego ternu. A nie siedzi wygodnie w transporterach jak na zdjęciu poniżej. Błąd którego nie udało mi się naprawić do końca bitwy... Jedyne co obojgu nam udało się wykonać w miarę poprawnie to ustawienie czołgów. Zarówno czołgi Jubego jak i moje były wystawione w miarę poprawnie.




Tura Pierwsza
Juby uświadomił mnie co do tego, że moje jednostki w pierwszej turze traktowane są jako poruszone. Więc nie zostało mi nic innego jak poruszyć je rzeczywiście, aby poprawić swoje pozycje. Gepardy otworzyły ogień do Hindów. Jednak, ze względu na zmniejszoną ilość strzałów za ruch, i to jak twarde są te skurczybyki, strąciłem tylko jednego. Luchse postanowiły zapolować na Shilki, ale jedyne co udało im się osiągnąć, to zdradzić swoją pozycję Sowieckim czołgistom. I dopiero salwa Leopardów 2 poskutkowała dwoma płonącymi wrakami jedynej obrony przeciwlotniczej Jubego. MAM CIĘ POMYŚLAŁEM!



Leopardy następnie sprytnie wykonały manewr Shoot and Scoot wycofując się ze wzgórza 4 cale do tyłu i chowając się przed ogniem T-72. W międzyczasie uświadomiłem sobie swoją pomyłkę na prawej flance. Popatrzyłem na rząd T-72 ukryty za polem zboża po drugiej strony drogi. Przecież moje transportery nie mogą im NIC zrobić. Trzeba się okopać i bronić! Tamten lasek na prawo wygląda zachęcająco. Spoko wystarczy przecież tam podjechać i wyładować piechotę. W następnej turze okopiemy się i po sprawie...
-Juby -spytałem- Jak się wysiada z transporterów? Możesz sprawdzić w książce?
-No można ich wyładować PRZED ruchem transportera....
Jak to przed? Przecież do lasku za daleko na pojedynczy ruch piechoty. No cóż ten manewr okopania nie będzie taki prosty jak mi się wydawało.
Popatrzyłem jeszcze raz na lokalizację lasku. No tak, JEST w mojej strefie wystawienia...
<face palm>



Juby kontratakował. Ocalały Hind oskrzydlił moje Leopardy 2. T-72 ruszyły do boju. Zaraz, zaraz? Co on kombinuje? Jedna kompania rozdzieliła się, okrążając wzniesienie z dwóch stron tylko po to żeby oddać jeden więcej strzał do Luchsa? Druga kompania rzuciła się w kierunku piechoty jakby nie było jutra. Ale przecież w ten sposób powoduje, że nie może skoncentrować sił w jednym miejscu i wykorzystać jedynej przewagi jaką mają jego T-72 nad moimi czołgami. Liczebności! Do tego nie ma osłony przeciwlotniczej! to będzie krótka bitwa pomyślałem...



A w międzyczasie Juby rozwalił jednego Geparda, zniszczył jednego Luchsa. I cholernie wystraszył załogę jednego z Leopardów 2 odpalając w jego stronę rakiety z Hinda. Na szczęście dla mnie niecelnie. Acha! Dowódca batalionu próbował przebić się przez mur wokoło "fabryki". Ale unieruchomił swój czołg ku mojemu zadowoleniu. Juby nie był za szczęśliwy.




Tura Druga
Juby nie ma osłony przeciwlotniczej. Jego czołgi, stoją sobie odsłonięte, na polu zboża...
TORNADO TIME! Wezwałem lotnictwo! Pierwszy rzut na 4+ wypadła piątka. Jest! Mamy go! To teraz nie będzie co zbierać! Pojawiły się dwa samoloty. W równym szyku wyrównały lot... i trafiły na huraganowy ogień z rosyjskich 12,7 mm karabinów przeciwlotniczych!!!


Jedno Tornado zostało strącone a drugie bardziej myślało o wyrwaniu się z pola ostrzału tych piekielnych karabinów niż o bombardowaniu. Dostało się tylko jednemu czołgowi a i tak jego załoga szybko ogarnęła, że bomba wybuchła obok i wróciła do boju... I tak legł mit o potężnych Tornado w mojej głowie.
W związku z porażką bombardowania, piechota wysiadła z Marderów i zajęła ten nieszczęsny lasek, w którym powinna siedzieć okopana już w poprzedniej turze!



Z drugiej strony, skoro Juby postanowił rozdzielić swoje siły i podsyłać T-72 w łatwych do przeżucia dla Leopardów 2 kawałeczkach, to nie będziemy go rozczarowywać. Przesunąłem swoje Leopardy 2 na lewo biorąc na cel trzy T-72 polujące na moje Gepardy. Pięć trafień. Ale wiodący T-72 był wyjątkowo uparty, i rzucając dwie szóstki pod rząd, uniknął zniszczenia. Gepard był już na straconej pozycji, więc postanowiłem go nie ruszać i wpakowałem pełną salwę w Hinda. Tym razem odporna maszyna nie wytrzymała i Hind runął na ziemię. No to lotnictwo mamy z głowy. Jeszcze tylko załoga Luchsa rozglądnęła się po polu bitwy. Na prawo T-72. Na lewo dwa T-72. NOPE. Spieprzamy stąd!



Po salwie Leopardów 2 Juby stwierdził, że trzy T-72 to jednak za mało, żeby angażować się w wymianę ogniową z niemieckimi czołgami i wszystkie siły skierował do ataku na moją piechotę i zajęcie punktu, który broniła. T-72 z company Alfa ruszyły ostro drogą osłaniając się budynkiem fabryki. Po drodze niszcząc pozostałego Geparda.



Company Brawo w między czasie szykowała się do szarży na Panzergrenadierów. Karabiny maszynowe wciąż skierowane były w niebo więc Juby otworzył ogień z dział głównych. Jakież było zdziwienie, gdy moja piechota, po raz pierwszy, spotkała się z zasadą BRUTAL dział T-72. Dwa oddziały MG3 poczuły jej skutki na własnej skórze. Od zwycięstwa Jubego dzieliła już tylko jedna tura. Jeden ostatni pusch!



Tura Trzecia
No i jeszcze trzy Leopardy 2. Juby przekonał się że czołgi Bundeswehry nie tylko świetnie strzelają ale są także cholernie mobilne. Przemieściłem Leopardy 2 na prawo i otworzyłem ogień. Company Bravo zostało zdmuchnięte z powierzchni ziemi. Ocalał tylko jeden czołg. W międzyczasie, Tornado wróciło na pole bitwy. Tym razem bardziej ostrożnie wybrało kierunek uderzenia i nawet zniszczyło jeden czołg z company Alfa. Mardery postanowiły sprawdzić jak twarde są T-72 od boku... Za twarde dla Marderów. Luchs wychylił się zza wzgórza. Poszli już? Nie ma ich? No to PO CHWAŁĘ PO ZWYCIĘSTWO! ATAK! Tylko tak po cichu. Może nas nie zauważą...



Zauważyli... Juby nawet cofnął jednego T-72 do obrony objectivu. Na nieszczęście Jubego samotny obrońca spudłował. A resztę czołgów Juby miał rozrzucone po polu bitwy jak gówno... no na polu.



Ocalały czołg z kompani Bravo jakby nie zauważył zniszczenia swoich sojuszników i kontynuował plan, usiłując zaszarżować na moją piechotę. Ale nie przebił się przez drzewa, i utknął na skraju lasu.
Jeden czołg z kompani Alfa wraz z dowódcą brygady zapolowali na Mardery. I to całkiem skutecznie. Bo przetrącili im kręgosłup moralny i cała jednostka czym prędzej wycofała się z bitwy. Jeden T-72, o zgrozo, próbował nawet strzelić do Leopardów!!! Ale solidny pancerz ochronił czołg Bundeswehry.



Tura Czwarta
I w sumie ostatnia... Zug Leopardów powrócił na pozycję wyjściową, z której rozpoczęli bitwę. Strzelając Leopardami, czujesz się, jakby wyposażone były w death raya. Wskazujesz cel a on wybucha. No właśnie. Jeden z czołgów otworzył Luchsowi drogę do zaęcia objectiva, drugi zakończył żywot dowódcy dywizji. Dowódca kompani Leopardów 2 wykończył ostatniego T-72 z kompani Bravo. Jeszcze tylko nalocik na ostatniego ocalałego i było po bitwie!



Nie znaleźliśmy zasady, że bitwa się kończy w momencie zniszczenia ostatniego przeciwnika. Nie twierdzę, że nie ma takiej zasady, a jedynie, że nie chciało nam się jej szukać. Więc dojechałem Luchsem do objectiwa i przypieczętowałem tym zwycięstwo.



A wrażenia po bitwie? Kurde podoba mi się ta gierka! Myślę, że jeszcze nie raz zagości na łamach mojego bloga. Mamy kupę rzeczy do przemyśleń i poprawek. Np. dopiero w trzeciej turze uświadomiliśmy sobie że powinniśmy rzucać na morale! Juby po bitwie, uważa Leopardy 2 za karę bożą zesłaną na Sovietów. Za jedenastą plagę egipską. Za niszczycieli światów. Nie biorąc pod uwagę, że w ciągu całej bitwy wystrzelił w ich kierunku tylko dwa razy. A strata każdego z tych wozów kosztowałaby mnie 1/3 firepowera całej mojej armii. Bo ani Luchsy ani mardery ani Gepardy nie mają szans na przebicie się przez pancerz T-72!

Ja z drugiej strony, mam nauczkę co do piechoty i jej roli na polu bitwy. Oraz co do skuteczności nalotów Tornado. Choć w gruncie rzeczy Tornada na koniec bitwy "zwróciły" się w punktach niszcząc dwa T-72.

Ok tyle w temacie Team Yankee, Liczę na Wasze komentarze. Szczególnie na Jubego! I do zobaczenia następnym razem.

Pozdro!


wtorek, 28 lutego 2017

Team Yankee - Gathering Forces III

Heyka!

Dzisiaj króciutko, ale treściwie. Jako, że Battlefront był na tyle miły i do podstawki dorzucił mi wzornik artyleryjski. Niegrzecznie by było z mojej strony, nie zakupić modeli, które mogłyby z tego wzornika korzystać. Prawda?


Pobieżyłem więc do mojego dilera... miałem na myśli - do mojego lokalnego sklepu z grami bitewnymi. Celem zakupu - M109G Panzerartillerie Batterie.


No cóż. Metal i plastik. Znów się spotykamy. A tak bardzo cię nie znoszę! Do tej pory śnią mi się po nocach pourywane błotniki od żywicznych czołgów Battlefrontu, do Flames of War. Połamane, zbyt cienkie elementy - praktycznie niemożliwe do naprawy. Ech... Do tego, żywo mam w pamięci bezskrzydłego Harriera Hipolita... 


Może jednak ich nie kupię? Może gdzieś tam jest alternatywa? No już, już. Przestań się oszukiwać. Musisz je mieć, a nie znalazłeś żadnej alternatywy. Są co prawda amerykańskie - US 155mm M-109A2 Howitzer - Zvezdy. Ale to nie to samo. Raz, że to inna wersja tego pojazdu (wersja RFN ma krótszą, inaczej zbudowaną lufę) a dwa, że amerykańskie pojazdy Zvezdy nie mają najlepszej opinii.


No cóż. Kupuję! Otwieram. I wiecie co? Nie jest najgorzej. Nie jest nawet w połowie tak dobrze, jak przy montażu Leopardów. Ale i tak jest nieźle. Prawie wszystkie elementy pasują do siebie. Nie ma aż tak dużych nadlewek...


Kogo ja oszukuję? Za taką cenę? Za trzy, w sumie niewielkie modele? Kicha! Lipa! Lichwa i potwarz! Do tego, żeby ustawić lufy w jako takiej elewacji, musiałem użyć green stuff-u. Wszystkie elementy wymagały ode mnie uwagi - oczyszczenia z nadlewek. Gąsienice były krzywe, musiałem je prostować przed przyklejeniem. Jedna wieża wymagała szlifowania od spodu. A nad metalowymi MG nawet nie chciało mi się siedzieć, po prostu wziąłem plastiki, które zostały mi z Leopardów. Spędziłem, nad tymi trzema modelami, więcej czasu niż nad całym zestawem startowym. A tam było pięć czołgów i dwa śmigłowce.   


A efekt końcowy? No cóż na zdjęciach wyglądają w sumie dobrze. I tego się będę trzymał. Na szczęście nie ma żadnych cienkich elementów z żywicy, które mogłyby się oderwać. I na pewno na stole będą prezentować się wyśmienicie. Ciekawe, czy Battlefront planuje sprzedaż tłumików wystrzału do tych zabawek ;-) he he he...


A właśnie przed chwilą dostałem maila od Michora z takim oto zdjęciem: 


No cóż. Game is ON! Trzeba pomyśleć nad USSR, żeby stawić mu czoła.

Pozdrawiam.

P.S. Magnesy  5x1mm  Idealnie pasują do Leopardów 2 z zestawu startowego. 

sobota, 25 lutego 2017

Team Yankee - Leopard

Heyka!

Kontynuujmy temat Team Yankee, choć patrząc na statystyki odsłon, nie jest to zbyt popularny system. No cóż, akurat trafiło, że taką mam zajawkę. Dobrze że nie piszę tego bloga dla kasy... Prawda? ;-)  No właśnie, pytanko do Was drodzy czytacze. Czy bardzo przeszkadzałoby Wam gdyby na blogu pojawiły się reklamy? Zauważyłem ostatnio, przeglądając opcje bloga, że istnieje możliwość dodania reklam. I stwierdziłem, że można by spróbować. Zobaczyć przynajmniej o jakich kwotach mowa, bo za przysłowiowe pisiont groszy nie będę się wygłupiał.  Proszę o opinie na ten temat w komentarzach.


Tym razem postaram się dotrzymać słowa danego w poprzednim wpisie, i skrobnąć kilka słów co do użyteczności startera RFN do gry. Ale żeby tego dokonać musiałem zapoznać się z zasadami, a bez książki armijnej byłoby mi ciężko. Więc...
BEHOLD - TEAM YANKEE - LEOPARD!!!


 Na początek słów kilka na temat samej książki. I uwaga! Będę narzekał. I to mocno! Na cóż to będziesz narzekał Dawidzie? Skoro do tej pory, pod kontem Team Yankee z ust twoich płynął sam cukier, słodkości i różne śliczności. Ano tak. Chwaliłem system bo, do tej chwili było za co. A teraz dostałem w rękę pierwszego poważnego Zonka. O co mi chodzi? Przecież książka wydana jest pięknie. Twarda okładka, kredowy papier, piękne zdjęcia. Wszystko się zgadza. Ale chciałem kupić podręcznik do gry. A nie katalog lub album fotograficzny. Płacić 60 zł za 19 stron użytecznego tekstu?!?! No bez przesady!


Właśnie. Dziewiętnaście stron użytecznego tekstu! Bo resztę podręcznika stanową: Mapki, zdjęcia, mapki, opis bitew z książki "Team Yankee", mapki, opis jednostek biorących udział w bitwach z książki, mapki. Jak już pewnie zauważyliście mapki wkurzają mnie najbardziej. Typowy SKOK NA KASĘ!!! Opisy wszystkich armii powinny znaleźć się w głównym podręczniku. Bo jest tego po prostu za mało na osobną książkę. Więc zapełnili resztę bezużyteczną papką. Na końcu znajduje się jeszcze kilka scenariuszy, ale niestety, nie ratuje to w moich oczach całości. Za książkę armijną mają u mnie zdecydowany minus.   


Ok. Wyżaliłem się. Ale dalej nie wiemy jak wypada armia RFN na tle pozostałych dwóch, z którymi można zapoznać się w głównym podręczniku. Na razie oczywiście będę teoretyzował. Bo nie mam jeszcze doświadczeń z gry. Ale będę się opierał na doświadczeniach wyniesionych z Flames of War. No więc? Ech... Miejmy to już za sobą. Dobrze, że wyglądają zabójczo, bo szału nie robią.
Nie zrozumcie mnie źle. Jako pojedyncze modele, większość jednosek armii RFN jest lepsza niż ich odpowiedniki w innych armiach. Ale cena jaką przychodzi za to zapłacić w punktach? Kosmiczna!
RFN przypomina trochę Deathwing z WH40k, albo Waffen SS z StG44 z Bolta . Elitarne jednostki ale w niewielkiej liczbie. Piekielnie trudne do grania. Mało tego, w luźnych rozmowach jakie prowadzimy zakulisowo, umówiliśmy się, że początkowe rozgrywki przeprowadzimy na 50 punktów. Taaa. Nie da się złożyć z zestawu startowego legalnej armii na 50 punktów. Dlaczego? Ano Leopard 2, który jest w pudełku kosztuje 11 punktów. Żeby złożyć legalną armię, musimy mieć: dowódcę (11pts) i dwa ZUGi po minimum 2 czołgi. Właśnie. Minimalnie można wystawić się na 55 punkty. A nie będzie to dobra armia. Wystarczy podlecieć dwoma Hindami na flankę czołgów i bezkarnie, bezlitośnie eliminować jeden za drugim. Co gorsza, śmigłowce, które są w zestawie startowym nie za bardzo przydadzą się w takiej sytuacji. PAH jest chyba najgorszym helikopterem jaki jest w grze. Stop! Źle się wyraziłem. Nie jest najgorszy, bo to do czego go stworzono robi idealnie. A stworzono go do niszczenia wrogich czołgów. I w tym jest chyba najlepszym helikopterem w grze. Ale jest najmniej uniwersalnym. Niestety Leopardy też najlepiej sprawdzają się w niszczeniu wrogiego pancerza. Więc PAH jest młotkiem w skrzynce pełnej innych młotków. A co jak trzeba będzie wkręcić śrubkę? 


 No właśnie. Zestawowi startowemu RFN brak finezji i uniwersalności. Jako zalążek do budowy większej armii jest całkiem przyjemny. Jednak solo nie sprawdzi się w jakiejkolwiek rozgrywce. Gdzie śmigłowce US i USSR mogą przynajmniej teoretycznie kontrować się wzajemnie pozwalając czołgom walczyć ze sobą, tu zarówno czołgi jak i śmigłowce walczą z czołgami....
Tak. Czekają mnie dodatkowe zakupy, żeby można było skutecznie pograć RFN.
Nie żebym narzekał :-)  Ale to już temat na następnego posta.

Pozdrawiam.


P.S. Dajcie znać co myślicie w temacie reklam. 

czwartek, 23 lutego 2017

Team Yankee - Gathering Forces II

Heyka!
 

Tak wiem. Pisałem, że w następnej odsłonie będzie Mi - 24 „Hind”. No ale się popieprzyło. Zmiana planów. Niespodzianka! Tak już to w życiu bywa, że czasem trzeba zboczyć z wybranej drogi. A wszystko to wina Jubego:
- Ja chcę LWP! – napisał Juby
- Ale Juby to wychodzi drogo. Pewny jesteś, że chcesz wydać tyle kasy? Zawsze narzekasz na to, że bitewniaki takie drogie – odpowiedziałem.
- Hmm… Drogo powiadasz? A to ja chcę US.US ma A-10
- Ok to ja wezmę USSR
(zrobiłem pierwsze zakupy, porobiłem zdjęcia, wypuściłem pierwsze artykuły na blogu…)
- A wiesz? Wezmę jednak LWP (USSR) - odezwał się Juby
- ARGHHHH!!!!


US ARMY w międzyczasie zaklepał Michor – „Bo ja mam już jednego Abramsa od Zvezdy!”.
I dobrze dla Ciebie. Abramsy z Zvezdy wyglądają jak kupa – chcesz takimi grać twoje prawo. ;-)
Hipol jak zwykle przygarnął Brytyjczyków – On chyba naprawdę lubi herbatki o piątej godzinie.
No i stanąłem przed dylematem. Co dalej szary człowieku? Większość moich oponentów opowiedziało się pro-zachodnio. Ale mój najczęstszy przeciwnik – moje zwyczajowe nemezis - Juby wybrał LWP (USSR)
Co robić? CO ROBIĆ?!?
Ci co mnie znają w tym momencie uśmiechają się. Prawda Werciu? Prawda Majki? Prawda Michor?





Wpadłem na genialny pomysł - kupię sobie dwie armie. Po jednej na każdą stronę! :-)
A że najczęściej gram z Jubym, to zmieniłem priorytety i zacząłem od RFN! Tak właśnie – od Niemców Zachodnich. Sam się zdziwiłem. Jako, że raczej jestem fanem chłopców z zza wielkiej wody, zwanej oceanem Atlantyckim. To jednak tym razem wybrałem RFN. Może już przejadł mi się widok Abramsa? Może potrzebowałem jakiejś odmiany? W każdym razie – oto oni Bundeswehra!  





To właśnie starter RFN w całej swojej okazałości. No i drogie panie, panowie. Jestem pod wrażeniem. Po raz kolejny. Nie dość , że dostajemy figurki, których spodziewamy się po zestawie startowym, to Battlefront rozpieszcza nas dodatkami. Na pierwszy ogień wziąłem skrót zasad. Napisałem skrót? No to korekta – bo to nie skrót tylko pełna książka zasad. W mniejszym formacie i miękkiej okładce, ale jest tam wszystko co potrzebne do grania. Brakuje jedynie opisów armii Stanów Zjednoczonych i USSR. Bardzo praktyczny dodatek. Jeżeli nie chcemy dźwigać ze sobą na bitwę dużego podręcznika, możemy łatwo zabrać ten. Co prawda mam wrażenie że po pierwszym głębszym kartkowaniu, rozleci się na 87 osobnych stron, bo właśnie tyle ma ta mała książeczka. Ale i tak miły gest.  




Kolejny bonus? Wzornik artyleryjski. No tu to już pojechali, bo podobne wzorniki sprzedają za  około 80zł. Co prawda plastikowe – ten jest z grubego kartonu. No właśnie z grubego kartonu, który wygląda jakby miał przetrwać wojnę atomową. Na pierwszy rzut oka nie wygląda na bajer, który rozleci się przy trzeciej czy czwartej bitwie. Więc chyba właśnie zaoszczędziłem trochę kaski. Pożyjemy zobaczymy. A teraz mięsko startera czyli figurki. Dla mnie najważniejsza informacja na pudełku to:



Właśnie! Wszystko w starterze jest plastikowe. I tak powinno być ze wszystkimi modelami do tego systemu. Wiem powtarzam się, ale mój największy ból z Team Yankee to właśnie żywiczne odlewy i metalowa piechota. No cóż jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
W starterze możemy znaleźć pięć czołgów – Leopard2 i dwa śmigłowce PAH.
 



Hokus pokus, czary mary. I już wszystko złożone zgrubnie do kupy. Nooo... Powiem wam, że lepszych i ładniejszych modeli to już dawno nie widziałem. Po prostu najwyższa półeczka. Poczułem się dopieszczony. Żadnych nadlewek, wszystkie elementy pasują do siebie idealnie. Żadnych szczelin, żadnego docinania. Oczywiście to modele do gry, nie mokry sen modelarza, więc są bardzo prościutkie i na pewno nie dadzą się wykazać zapalonym modelarzom. Za to do gry są więcej niż odpowiednie. 


Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to instrukcja. Niby modele są proste, i niby nie miałem trudności ale i tak byłem zawiedziony. Kawałek kartki z pojedynczą grafiką czołgu z jednej a śmigłowca z drugiej strony. Mech... Na szczęście, Battlefront umieścił świetne poradniki do montażu tych modeli na swojej stronie i kanale Youtubowym, więc są trochę usprawiedliwieni. 


Na pierwszy rzut poszły czołgi. W sumie to nie wiem co mógłbym jeszcze napisać w temacie otwierania pudełka. Jeżeli macie jakieś pytania to zapraszam do komentarzy. Poniżej wrzucam jeszcze zdjęcia poszczególnych jednostek w zbliżeniu. Fotograf kiepski, aparat średni, oświetlenie kiepskie. Ale jak już wcześniej napisałem - jak się nie ma co się lubi...
AAA mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Magnesy! Otóż dostajemy zestaw magnesów do śmigłowców. Aż tyle i tylko tyle. A widać, że czołgi zaprojektowane zostały z myślą o zmagnesowaniu.  Więc czemu się nie szarpnąć i nie dorzucić tych dodatkowych 10 magnesów? Zważywszy, że zmierzyłem te magnesy wczoraj suwmiarką, i wyszło mi, że to nie standardowe 5mm tylko 4,7 mm. Nie wiem czy 5mm będzie pasował. Jak kupię to przymierzę i dam znać w komentarzu. O zasadach i użyteczności modeli z pudełka napiszę w następnym poście. Tak że zaglądajcie uważnie.











Pozdrawiam.