Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Epic 40000. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Epic 40000. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 lutego 2017

EPIC 40K Reaktywacja



Heyka!



Była taka scena we Władcy pierścieni:


 [Dawid szlocha w kąciku]
-Dawidku… Dlaczego płaczesz Dawidku?
-Źli ludzie skrzywdzili nas, oni śmiali się z nas! Drwili! Że gramy niepomalowanymi modelami. Szare szeregi mówili.
-Oczywiście że tak. Mówiłem że tak będzie. Mówiłem że są fałszywi.
-Ale to nasi przyjaciele… nasi przyjaciele.
-Zdradzili nas!
-Nie, to nie twoja sprawa. Zostaw nas samych.
-Brudni mali koledzy. Śmiali się z nas!
-Nie… Nie.
-Co z tym zrobimy?
-Dajcieeee mi PODKŁADDDD!!!
[wszask]


Właśnie!
Wybiła wreszcie TA godzina. W związku z tym, że pierwszy wspólny termin zawaliłem (sorki Majki), a kolejny wypada dopiero 13 marca, dostałem dodatkowe trzy tygodnie czasu, które mogę poświęcić na przygotowania do bitwy.
Zazwyczaj te dni wyparowały by mi, niczym woda na pustyni, albo alkohol z barku alkoholika. Koncept rozgrywki siedziałby gdzieś z tyłu głowy. Zabierałbym się do tego niczym pies do jeża. I w końcu - nic bym nie zrobił w temacie przygotowań, czas zmarnował na World of Warships, i dalej grał niepomalowanymi modelami. Narażając się na drwiny...


Ale tym razem postanowiłem że będzie inaczej!
Zobaczymy jak mi to pójdzie. Bo już kilka razy zabierałem się za podobne projekty i życie zawsze pokazywało mi środkowy palec. A w przypadku mojego słomianego zapału, wystarczy mnie odciągnąć na kilka dni, poczekać aż żar wygaśnie, i już mamy kolejny projekt zamrożony w piwnicy, czekający na czas, który nigdy nie nadejdzie.
Wrzućmy jednak trochę optymizmu!


Ok - najtrudniejszy pierwszy krok - a ten już wykonałem. Wraz z grupą archeologów przebiliśmy się przez wierzchnie warstwy osadowe. Odnaleźliśmy Arkę Przymierza, świętego Grala i pudło z figurkami do Epica. Dwa pierwsze przedmioty zostawiłem dla Indiany Jonesa, a pudło zabrałem do dalszej pracy.


Jaki podkład zastosować? Zazwyczaj jestem zwolennikiem czarnego podkładu, bo lubię gdy…
STOP!
Zaczynam brzmieć ja zawodowiec, a musicie wiedzieć że jeżeli chodzi o malowanie, to jestem TOTALNYM amatorem. Na boga! Traktujcie ten wpis jako pamiętnik a nie poradnik! Dla własnego dobra uznajcie, że nie wiem co robię, a jedynie eksperymentuję. Jestem niczym dziecko, zastanawiające się jaki związek może mieć śrubokręt i dziurka od kontaktu. Dobra, gdy wyjaśniliśmy już tę sprawę, to pozwólcie że zacznę jeszcze raz...


Przeczytałem gdzieś, że używając czarnego podkładu osiąga się ciemniejsze, bardziej ponure modele, i ja osobiście jestem zwolennikiem takiego stylu. Biały podkład to znowu żywsze i bardziej jaskrawe kolory. A co z podkładami w innych kolorach? Bazowo nawiązujące do kolorystyki modelu? Wiecie co? Spróbuję! W końcu jeżeli bazowy kolor będzie taki jak zamierzony to połowa malowania będzie za mną. Prawda? ;-)


Mój ulubiony orczy klan to BAD MOONS. Więc będę potrzebował żółtego. Hmm gdzieś tu miałem spraye… A! Bo w międzyczasie, jak mnie nie było na blogu, to rozegraliśmy się w GOTHICA. I pomalowałem sobie stół - w kosmos. Zdjęcie poniżej. Ale to zupełnie inna historia...(Zainteresowanych GOTHICKIEM proszę o komentarz – bo nie wiem czy warto o tym pisać.)
Ale dzięki temu mam spory zestaw sprayów. 


Bad Moons – żółty - check.
Jeden detachment będzie na pewno złożony z Evil Suns –czerwony  - check. 



Trochę Goofsów nigdy nikomu nie zaszodziło – czarny – check.
Lootasi pasowali by być z Death Skuls – niebieski – Zonk!
A zonk wynikł z tego że pospieszyłem się trochę i całą piechotę podłożyłem na czarno. No cóż. A taki miałem ładny niebieski spray.


Efekty wczorajszego zrywu macie na zdjęciach porozrzucanych po całym artykule. Bardzo proszę o doping w komentarzach. A jak czytają mnie jacyś Gotycy(?) Gothicowcy(?) bo na pewno nie Goci… Ludzie zainteresowani Gothickiem! To niech też dadzą znać, będę wiedział że warto szukać zaginionej floty. Z małej litery bo po prostu ją gdzieś zgubiłem, a nie, że nazywa się Zaginiona, jak u Jacka Campbella ;-)
Pozdrawiam.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Blast from the past - EPIC 40K Battle report.

Heyka!


A słowo ciałem się stało, i stawiło się w piwniczce na rozgrywce w Epica 40,000. Michał poczuł się wywołany do tablicy poprzednim postem. I proszę, po roku wymieniania się zapewnieniami, że "musimy zagrać" wreszcie udało się ustalić wspólny termin. Spotkaliśmy się wieczorkiem, zeszliśmy do piwnicy, szybciutko rozstawiliśmy stół. Michał armię miał przygotowaną, mnie chwilkę zajęło skompletowanie swojej. Wszystko było jak należy. I nagle pojawił się problem. JAK SIĘ W TOTO GRA?!?! Jako, że żaden z nas nie grał od około 15 lat ani razu. Musieliśmy mocno wysilić mózgownice, żeby przypomnieć sobie co nieco. Na szczęście zasady Epica 40K są naprawdę proste i intuicyjne. Więc po około 15 minutach wertowania księgi zasad mogliśmy rozpocząć rozgrywkę.


Nie sililiśmy się na jakieś skomplikowane scenariusze, i postanowiliśmy, że pierwsza rozgrywka będzie opierała się na radosnym wyrzynaniu przeciwnika. Dodatkowo umawiając się na bitwę przywołaliśmy dawne ograniczenia w dobieraniu armii. Więc: nie więcej niż 50% punktów może zostać wydana na War Engines i nie więcej niż 15% na flyersów. Te ograniczenia unormalniają nieco rozgrywkę, gdyż te dwa typy jednostek potrafią mocno namieszać na polu bitwy.


Michał postanowił być sprytny. I zgodnie z Eldarską tradycją postawił na podstępy i szybkość. W sekcji War Engine wystawił Phantom Titana. Tutaj reprezentowany przez czarnego Revenanta. Michał również powinien ograniczyć masełko, gdyż przygotowując się do bitwy wyrychtował sobie oryginalną figurkę. Po czym oczywiście zapomniał ją wziąć! Zapomniał również  pudełka ze większością żetonów, kostek i templatek! No cóż, brak lecytyny. :-)
Ale wracając do armii Eldarów. Tytanowi akompaniowały dwa ciężkie czołgi Eldarów. I w tej sekcji był właśnie podstęp. Gdyż wszystkie War Enginy wyposażone były w Distortion Cannon. Broń, która została jakby specjalnie zaprojektowana do walki z Gargantami. Po trafieniu, ignorując osłony, automatycznie zadaje krytyczne obrażenia, a Garganty są szczególnie podatne na obrażenia krytyczne. Przy tym mają mnóstwo osłon! Rozumiecie już co mam na myśli mówiąc że broń jest idealna na Garganty...   
Sekcję flyersów wypełniły dwa Eldarskie bombowce klasy Phoenix. Nie był to najszczęśliwszy wybór ale o tym napiszę później.
Reszta armii to niegodziwość w najczystszej postaci! Dwa detachmenty Falkonów, wspierane przez Night Spinnery. I jak Falkony to w sumie standardowa jednostka, tak Night Spinnery to czyste zło! To jednostka artylerii z mobilnością dorównującą Jet Bikom. Nie powodująca bezpośrednich zniszczeń w armii wroga, ale zarzucająca ją niesłychaną ilością blast markerów. Blast markery w tej grze reprezentują tzw. przygniatanie ogniem. Jednostki z dużą ich ilością, mają zmniejszone możliwości strzeleckie, oraz ograniczone zdolności poruszania się. Oraz są bardziej podatne na straty w walce wręcz. Ale wrócimy do tego później.


Jeżeli armia Michała, była niczym świst miecza na wietrze. To moja przypominała młot w kuźni. Prosta nieskomplikowana, ale z wielkim obuszkiem. W centrum Garganta - obuszek. Zasiedlona przez Warlorda, pochłonęła równe 50% mojej armii!!! Ta potworna machina zniszczenia okazała się warta każdego punkcika na nią wydanego.
Osłonę przeciwlotniczą zapewniły trzy fighta-bombery. Jak okazało się później - elitarna jednostka asów. Dowodzona przez słynnego Red'un Barrona von Orkthofena.
Do tego trzy detachmenty. Pierwszy to młot. Jednostka Orczych Nobzów, dowodzona przez Warbossa, dosiadająca Battlewagonów. Drugi kowadło. Detachment Shooty Boyzów i Big Gunsów z poniewierającymi się wokoło Gretchinami.  A trzeci to trzonek. Kult of Speed, reprezentowany przez dwanaście Warbuggy i kilka Battlewagonów.


No i zaczęliśmy. Epic jest nietypową grą dla GW gdyż tury nie odbywają się naprzemiennie. Moja tura - twoja. Ale naprzemiennie fazami. Twoja faza - moja. Dodatkowo kolejność ustalana jest dla każdej fazy osobno. To że poruszałeś się jako pierwszy wcale nie znaczy że będziesz strzelał jako pierwszy. W grze występuje tzw. Strategy Rating. I on określa ile żetonów inicjatywy znajduje się w kubełku. Jako, że orki w planowaniu nie są najlepsze, Michała reprezentowały trzy żetony inicjatywy a mnie dwa. Muszę jeszcze zaznaczyć, że zdjęcia znajdujące się w tekście prezentują jedynie trzecią turę, gdyż po zrobieniu zdjęć armijnych wysiadł mi aparat. A Michał dopiero w trzeciej turze stwierdził, że można spróbować aparatem z komórki.
Pierwsza tura rozpoczęła się spokojnie. Orki nieśmiało zdobywały teren. Groty prowadziły natarcie wyszukując pól minowych. Kult of Speed zajął prawą flankę rozpędzając maszyny. Garganta wędrowała środkiem pola szukając przeciwników. Wspierana przez Nobzów w Battlewagonach. Gdy nagle, niespodziewanie na tych ostatnich, z nieba spadł ogień precyzyjnie pozycjonowanych, przez Majkiego  Night Spinnerów. I detachment utknął!!! Do końca bitwy nie ruszył się z miejsca!!! Strategia Majkiego okazała swoje przerażająco skuteczne oblicze już w pierwszej turze!


Druga tura rozpoczęła się jednak popisem Ork Fly Boyzów. Michał wyznaczył swoje bombowce do ataku naziemnego, na bogu ducha winnych Nobzów. Jednak Barron von Orkthofen ze swoimi asami był na miejscu. Wykonując misję intercept, krótko i skutecznie zestrzelił oba bombowce Majkiego. Od tej chwili przestworza należały do mnie!
Niezrażony tym niepowodzeniem Michał konsekwentnie zamykał pułapkę na moją Gargantę. Dwa ciężkie czołgi i Tytan próbowały zaatakować jednocześnie. I tu coś poszło nie tak. Tytan utknął w terenie i zabrakło mu 5cm zasięgu. A ciężkie czołgi przegrały inicjatywę i Garganta strzelała jako pierwsza, niszcząc jeden z nich. W między czasie Shoota Boyzi i Big Guny otwarły ogień do Eldarskiego Tytana. Przebił się tylko jeden pocisk.  Powodując jednak katastrofalny efekt, gdyż trafił w generator pola Holo Field. I tytan Michała został pozbawiony tej osłony, która negowała trafienia w tytana na 2+. Kult of speed zajął wysuniętą pozycję na prawej flance. Gotowy do ataku w następnej turze. Garganta po zniszczeniu Cobry - Super heavy grav tanka, zwróciła swoją uwagę na jeden z detachmentów Night Spinnerów. Zniszczenia były spore i cztery Eldarskie maszyny wyparowały w ogniu Garganty. Nobzi jak już pisałem wcześniej, utknęli przygwożdżeni ogniem z pierwszej tury, i nie mogąc pozbierać swoich szyków. Ostatni strzał tury oddała Cobra Michała. Powodując mocne trafienie krytyczne i podpalając Gargantę! W Raly Phase Gargancie udało się ugasić pożar, a Eldarskiemu tytanowi nie udało się naprawić uszkodzonych Holo Fieldów


I to zgubiło eldarskiego Tytana. Shoota Boyzi będąc już na dogodnej pozycji strzeleckiej wykonali rozkaz "Overwatch" i posyłając salwa za salwą zniszczyli Eldarskiego tytana. Zasługując na przydomek "TytanBustas". Kult of speed dopadł Cobrę. (na zdjęciu powyżej) Flight boyzi bezlitośnie ostrzeliwali artylerię Majkiego. I tylko Nobzi potulnie siedzieli na swojej pozycji z pierwszej tury! Majki stwierdził, że ma dość i Bitwa była skończona.
Muszę przyznać, że szczęście było zdecydowanie po mojej stronie. Gdyby nie wygrana inicjatywa przy strzelaniu War Engine w drugiej turze, utknięcie Eldarskiego Tytana w terenie,  wyłączeniu jednym strzałem Holo Fieldów Tytanowi, bitwa była by dla mnie o wiele cięższa. A tak była mocno jednostronna.
Na dzisiaj tyle. Czekam na komentarze (a jest ich strasznie mało - wiem że ciężko skrobnąć dwa zdania ale liczę na Was)
Pozdrawiam Was ciule.
Narazie!

niedziela, 16 sierpnia 2015

Ostatni będą pierwszymi EPIC 40,000


Heyka!


Zgodnie z obietnicą sprzed kilku postów, zaczynamy przegląd wojsk znajdujących  się do mojej dyspozycji. I pragnę tu zauważyć, iż to że wczoraj było święto wojska polskiego, nie ma nic wspólnego z decyzją o zrobieniu własnej parady. To zwykły przypadek był!
Ostatni będą pierwszymi. Tak w Biblii napisali, i tego się trzymamy. A że akurat EPIC 40,000 jest jednym z najłatwiejszych dla mnie do opisania systemów. I tak się złożyło, że komplet modeli miałem akurat w mieszkaniu. Więc na pierwszy ogień poszedł EPIC.


Może na początek trochę historii. I nie mam tu na myśli historii systemu, bo to każdy może sobie poczytać tutaj: http://warhammer40k.wikia.com/wiki/Epic. Mam na myśli historię osobistą, czyli jak i skąd zainteresowałem się tym systemem. A więc, dawno dawno temu, okolice roku 1998 - 1999 nie pamiętam dokładnie. (Majki może sprawdzić dokładnie i wrzucić do komentarzy - znajdź MiMa o którym będzie mowa - masz wszystkie ;-P) Były to czasy gdy ziemią rządziły dinozaury miałem na myśli gry RPG. Bitewniaki były poza naszym zasięgiem ze względu na koszty zakupu. Na tamte czasy były to jakieś horrendalne, niewyobrażalne sumy. Z kieszonkowego ledwo starczało na wino i MiMa. O bitewniakach nie było nawet mowy. Chociaż jak o tym teraz myślę to było troszeczkę WarZona w naszym posiadaniu. I wtedy właśnie w jednym z MiMów pojawił się opis "nowego" systemu GW.


Nie wiem jakim cudem, ale argument, że za dużo mniejsze pieniądze, będzie można dowodzić większymi siłami przemówił do naszej świadomości! (oczywiście była to bzdura, ale wtedy byliśmy młodzi i głupi) Dodatkowo z typowo polskim kombinatorstwem wymyśliliśmy sobie, że przecież nie trzeba przyklejać tych malutkich figurek do podstawek, tylko można zagrać w WH40K tymi maliznami przeliczając zasięgi do odpowiedniej skali. Na szczęście szybko wycofaliśmy się, z tego jakże genialnego pomysłu, mierzenia ruchu modelu suwmiarką albo mikromierzem, ale było blisko! Pamiętam do dziś, dyskusję na ten temat. Byliśmy na jakiś wyjeździe, nie pamiętam gdzie. Maszerowaliśmy w góry wzdłuż jakiegoś potoku i zamiast podziwiać piękno polskiej przyrody, gorąco dyskutowaliśmy nad zakupem.



Decyzja w końcu zapadła, i wraz z Majkim złożyliśmy się na starter. Na owe czasy byłem zdeklarowanym Imperialistą, więc zagarnąłem Space Marines z zestawu startowego. Michał przygarnął Orki. Do ekipy dołączył się Juby z Gwardią Imperialną. Powiem szczerze, że nie pamiętam rozgrywek w naszym gronie. Natomiast pamiętam, że zaangażowaliśmy się turniejowo. Trzonem były moje land raidery, Michał kupił imperialne Tytany, Juby zapewniał artylerię. W szczycie formy zajęliśmy bodajże 2 miejsce na turnieju w "Jędrusiu"...


Potem wszystko się rozeszło po kościach. System nie do końca zaskoczył, i umarł śmiercią naturalną. Pomimo, że zasady były świetnie napisane. Mieliśmy modele. Nie wiem co się stało w każdym razie, po kolei wyprzedawaliśmy swoje armie. I byłoby "po ptokach" gdyby nie gra komputerowa Final Liberation, która do tej pory siedzi przyczajona w rogu na moim pulpicie, i w którą od czasu do czasu udaje mi się pograć. Ale to materiał na innego posta...


I wracamy do czasów współczesnych. Jakiś czas temu. Będzie ponad rok! :-) tak Michale minął już rok!!! Michał w rozmowie ze mną zapytał czy nie zagrałbym w EPICA. Myślałem, że żartuje. Ale nie. Mówił całkiem poważnie. No i skończyło się na tym, że za grubą kasę nabyłem na E-Bayu armię Orków.


Tak dobrze przeczytaliście. Armię Orków. W tak zwanym międzyczasie pozmieniały mi się preferencje. I tym razem zdecydowałem się na Orki.


Mała kompaktowa armia. Jakieś 1200 -1500 ptsów. Niestety nigdy nie przetestowana w boju. Piję po raz kolejny do Ciebie Michale!


Natomiast na stole prezentuje się całkiem zgrabnie. Pomimo, że pomalowana jest w typowy dla mnie sposób. Czyli niepomalowana w ogóle! W oczy rzucają się górujące nad resztą wojska dwie Garganty, mrowie piechoty, stado Battlewagonów, uzupełnione przez Warbuggy. 


Armię traktuję raczej jako ciekawostkę. Nie planuję żadnych przyszłych zakupów do tego systemu. Mam jednak nadzieję, że uda się nam rozegrać chociaż jedną bitwę. Tak po raz kolejny mam na myśli Ciebie Michał!!!


I tyle na pierwszy ogień. Myślę, że w następnych postach obskoczę właśnie te najłatwiejsze do znalezienia i opisania gry. Takie jak Mordheim czy Necromunda. A gigantów czyli przede wszystkim WH40K zostawię sobie na sam koniec. I do tego prawdopodobnie do każdej armii zrobię osobnego posta. Ale to wszystko przed nami. Liczę na komentarze, bo powiem szczerze, że nic mnie tak nie zachęca do pisania postów jak stadko komentarzy pod wpisem. I jeszcze jedno, jeżeli uważacie, że przynudzam, to podrzućcie temat jaki by was zainteresował a spróbuję coś sklecić. Acha i jeszcze jedno. Jeżeli jakimś cudem nie jesteś z naszej ekipy, a czytasz te słowa. I jakimś cudem posiadasz armię do któregoś z opisywanych prze zemnie systemów. I mieszkasz w okolicach królewskiego miasta Krakowa. I miałbyś ochotę zagrać. To napisz do mnie. Zostaw namiary. Na pewno się odezwę.
Tymczasem borem lasem!

Pozdrawiam!