czwartek, 25 września 2014

If you wanna hang out You've gotta take her out .... Bolt Action!

Heyka.
Dawno mnie nie było, ale mam solidne usprawiedliwienie - w domu szpital. :-( Dziecko zaczęło zdrowieć to się żonka rozchorowała. A ty posprzątaj ugotuj wymasuj... No cóż tak trzeba. Hobby trzeba odłożyć w kąt i poświęcić się dla rodzinki. W ramach pociechy wybrałem się do lokalnego sklepu hobbistycznego (lokalny to on dla mnie jest tylko z nazwy, bo muszę się przebić 15km w krakowskich korkach), aby odebrać zamówienie do Warzona dla siebie i Jubego. Strzeżcie się gdyż nadchodzi Evazaurus oraz druga Atilla  :-) a siły Capitolu powiększyły się o drugi squad Ciężkiej Piechoty dowodzony przez samą Iron Lady! A że byłem już w sklepie... Ze mną jest jak z ćpunem wysłanym do apteki, który odkrywa nagle, że sprzedadzą mu leki na receptę bez recepty! No, więc, jako że ostatnio w główce siedzi mi Bolt Action a niejako przy okazji udało mi się zakupić na Alledrogo "Armies of the Soviet Union" za pół ceny...


Tia miało być powoli... I będzie powoli! Pierwotny plan z amerykańskimi spadochroniarzami pozostaje w mocy. Po prostu stwierdziłem, że ruskich kupię sobie dla fanu - taki impuls. Duzi braciszkowie dla małych Iwanków z Flames of War leżących w piwnicy... Pierwsza rzecz, która mnie zszokowała przy zakupach to cena tego zestawu! Niby wszystko czarno na białym jest napisane, ale jak przyszło do płacenia (a przyzwyczajony jestem do cen Genialnego Wydawcy) i dowiedziałem się, że za 40 modeli piechoty i czołg mam zapłacić troszeczkę ponad 200zł to mnie trochę zatkało! Byłem przekonany, że Rosjanie podobnie jak we Flames of War będą kosztować mnie małą fortunę i zrujnują mi budżet figurkowy na kilka najbliższych miesięcy! A tu okazuje się, że cała armia będzie kosztowała mnie niecałe 400zł W tym jest 75 modeli piechoty i czołg! No po prostu bajka.


A same modele? No cóż, oglądnijcie sobie na zdjęciach. Powiem to tak - dostajesz to, za co płacisz. Dupy nie urywają, ale w tej cenie są więcej niż poprawne. Bardzo dużym atutem jest pełna modularność zestawu. Osobno dostajesz 5 ramek piechociarzy - w zestawie jest 40 modeli , więc na na każdej ramce jest 8 różnych wzorów.  Do tego trzy ramki z bronią. I hulaj dusza piekła nie ma! Naprawdę można uzbroić swoich wojaków, w co tylko sobie życzysz. Nawet zaplątały się kradzione tzn. zdobyczne Pancerfausty, jeżeli ktoś postanowiłby zrobić z nich doświadczonych wojaków. Potrzebujesz teamu snajperskiego - proszę bardzo - mamy trzy karabiny z celownikami snajperskimi. Przydałyby się rusznice przeciwpancerne? Ależ proszę mamy trzy w zestawie. Koktajle mołotowa i granaty przeciwpancerne? Są! Planujesz szturmowców z pepeszami? Ależ proszę jest ich na tyle. Przydałby się porucznik? Mamy też pistolety i odpowiednie główki. Do tego trzy LKM-y. Jeżeli pozostałe zestawy dla innych nacji są podobne, to mamy naprawdę przyjemną i niedrogą gierkę. Natomiast przyczepić się muszę do jakości. Otóż w przeciwieństwie do Warzona gdzie zachwycałem się nie tylko rzeźbami, ale i wykonaniem, tutaj widać, że mamy do czynienia z produktem z ciut niższej półki. Linie podziałów form są bardzo widoczne i trzeba posiedzieć trochę żeby się ich pozbyć. Szczegółowość modeli też nie powala. Ale wiecie co - właśnie wpadło mi to do głowy - mógłbym porównać te modele do zasad rozgrywki! Otóż to, co przypadło mi do gustu i o czym pisałem przy okazji recenzji podręcznika głównego to maksymalne uproszczanie w celu poprawy grywalności. I z modelami jest podobnie. Są bardzo uproszczone a jak wiecie malarze z nas raczej pokojowi :-) więc nie będzie z nimi problemu. Za to do grania będą wyśmienite! 

  
  

A czołg? Zapytacie. Tutaj bardzo podobnie. T34/85 jak w 1944 czyli tanio prosto i skutecznie. Model nie należy do bardzo wymuskanych, ale moim zdaniem jest taki jak trzeba. Tzn. jest jak w tej reklamie sprzed lat - służy do grania nie do... podziwiania. Prosta konstrukcja - naliczyłem koło 40 elementów. Korpus to dwa elementy góra i dół. Układ jezdny to następne 3 elementy na stronę - koła, góra i dół gąsienic. Do tego wieża z około 6 elementów - góra, dół, lufa, właz górny, łoże dla lufy. Do tego trochę dodatków w postaci kanistrów. I to wszystko! Tylko tyle i aż tyle. Nie ma wodotrysków, ale pamiętajmy, że to model do grania. W tej formie nic się nie urwie, nic nie odpadnie.(Edit - po sklejeniu Cinek obalił moją tezę - da się urwać antenkę z wierzy) :-)



Podsumowując. Naprawdę jestem zadowolony z zakupu a biorąc pod uwagę chwilową pauzę w zakupach ze stajni GW oraz to, że skutecznie powstrzymuję się przed zakupem drugiej frakcji do Warzona, a Capitol na nasze potrzeby mam już uzbierany. To Bolt Action ze swoimi przystępnymi cenami jest obecnie moim nr.1 :-)      

Pozdrawiam.

sobota, 20 września 2014

VENUSIAŃSKI TYGIEL



Witam Was moi mili!
Koniec tygodnia nie był dla mnie łaskawy zarówno pod względem czasowym jak i ochotowym (technicznie rzecz biorąc chyba nie ma takiego słowa ale tak właśnie było!!!) :-) I nic w temacie Hobby nie udało się zrobić ale dzisiaj jak widzicie nadrabiam zaległości! Jutro wyleję trochę goryczy na Prodos Games (Hipol wie o co chodzi) i pochwalę się moimi skonwertowanymi Marinsami, ale dzisiaj chciałbym zacząć - pewnie nie uda się skończyć ale... Uwaga... Wait for it!...

KAMPANIE DO WARZONA!!! TATATAM!

Na razie kampania to trochę duże słowo jak na to co mam przygotowane ale opracowuję sobie w głowie rys fabularny i jeżeli Wam się spodoba to pomyśli się o jakiś dodatkowych zasadach, żeby urozmaicić rozgrywkę. I tak - nie będąc tego świadomym - Juby Misiek i Majki w środę odbyli swoje pierwsze gry kampanijne dając mi sporo materiału do poniższego opowiadania :) (dzięki chłopaki)


But first. Dla niewtajemniczonych, trochę informacji i myśli technicznych co do środy. Otóż w środę spotkaliśmy się w cztery osoby w mojej piwniczce - było trochę ciasno :-) ale daliśmy radę. Misiek odbył swoją pierwszą grę. Starter na starter przeciwko Jubemu (Bractwo vs Cybertronik). Skończyło się zwycięstwem Cybertroniku przy niemałym udziale kostek - około 1/3 żołnierzy bractwa została powalona jedynkami. Trzeba też oddać, że Misiek zdał bardzo dużo testów pancerza i np. Attila nie była w stanie zabić ani jednego modelu, jednak te jedynki i tak rzucały się w oczy! Juby perfidnie wykorzystał swoje doświadczenie w grach bitewnych i wciągnął Miśka w wymianę ognia, co przy przewadze 2:1 w ilości strzałów na turę nie jest dobrym pomysłem... Misiek jako nowicjusz popełnił też kilka błędów. Pozwolę sobie zacytować moją wypowiedź do Miśka przed bitwą, kiedy tworzył rozpiskę: "Wykupuj te moce specjalne bractwa żeby wiedzieć z czego zapomniałeś skorzystać podczas bitwy" :-) No i widać było to nieogranie po stronie Miśka. Nie wykorzystał przewagi strzelającego warlorda, który samotnie (bez obstawy piechoty) zginął w budynku zabijając tylko (chyba) dwóch saszerów. Inkwizytor też w ogóle nie wpłynął na losy bitwy. Piechota bardzo chciała skorzystać z mocy światła i zniszczyć Attilę co -z moich doświadczeń- wcale nie jest takie proste. I dwa strzały nawet z AVV5 czy nawet 6 (nie mam pod ręką podręcznika) na turę to za mało żeby skutecznie zniszczyć Atillę.  Wyszła też duża wada Judicatora - współczynnik M na poziomie 4. Walker jest bardzo fajny - nie powiem - ale jak na to czego się po nim oczekuje to trochę za wolny. Nie zrozumcie mnie źle - to bardzo fajna konstrukcja, z 4 akcjami można poświęcić trzy na pełny ruch i dodatkowo strzelić w biegu ale jednak to "tylko" 12 cali na turę. I końcówka bitwy to pościg Judicatora za uciekającą Attilą, która mimo 3 akcji porusza się 15 cali na turę! do tego Juby przytomnie zablokował dalsze postępy Judicatora poświęcając klona Diany i szarżując na walkera bractwa, żeby kupić turę dla Attilli na wycofanie się poza zasięg szarży Judicatora. Poświęcił to też za duże słowo bo okazało się, że Judicator bez wsparcia (kart i innych modeli) nie był w stanie przez dwie tury rozprawić się z klonem Diany! Ogólne wrażenia co do pozostałych jednostek - piechota bractwa: standardowa lekka piechota z pazurkiem w postaci mocy bractwa - trzeba poszukać skutecznej kombinacji. Podczas bitwy nie spełnili jednak podstawowej funkcji lekkiej piechoty i nie poświęcili się w imię ochrony warlorda! :-) Lord Inquisitor Majoris Hamilkar - występ bez echa, jednak widzę potencjał w tym panu. Z tym że miejsce tego warlorda jest bezpośrednio za plecami Judicatora w bliskim dystansie do przeciwnika i z obstawą piechoty bractwa! Inkwizytor - jako osobnemu squadowi mówimy mu - Nie! Ale jako lider squadu? Może. Wogóle to piechota bractwa zdecydowanie lepiej wygląda w opcji do walki wręcz - przynajmniej wtedy wyróżniają się czymś na tle innych oddziałów lekkiej piechoty! No i ogólnie bractwo widzi mi się jako agresywna siła dążąca do bezpośredniego starcia w walce wręcz a nie do czajenia się po osłonach i strzelaniu do przeciwnika.
Natomiast drugie starcie było zgoła odmienne! Majki moim zdaniem przeszedł samego siebie. Przeszedł też po Jubym ale o tym za chwilę. Rozgrywka na 666! ptsów (jak legion to legion!) I Majki wykorzystał każdy jeden z tych punkcików jak i doświadczenia z poprzednich gier ze mną. Na stole pojawiły się trzy Razydy, trzy oddziały Necromutantów, Necromutant warlord stworzony przy użyciu dodatku "Heroes of the solar system" wraz z obstawą z ożywionych legionistów. Moim zdaniem optymalna konfiguracja na tą ilość punktów. Zagrał przy tym bardzo agresywnie - dodatkowo warunki misji sprzyjały takiej grze (zwycięstwo osiągane było przez zajmowanie terenu) i praktycznie zamknął Jubego w jego własnej ćwiartce. Na samym początku gry wszystkie Razydy i Warlord postawiły sobie za cel zneutralizowanie Atilli i przy dużym udziale szczęścia zdołali powalić robota w DRUGIEJ! turze. Od tego momentu bitwa była ustawiona. Necromutanci skutecznie walczyli z szaserami i opancerzonymi saszerami. Evasaurus próbował zająć środek pola i zneutralizować przewagę, jednak było już za późno i huraganowy ogień Necromutantów wybił Cybertronikowi myśli o zwycięstwie. Naprawdę chylę czoła przed Majkim i muszę mocno przemyśleć swoją rozpiskę Capitolu bo spodziewam się, że w obecnym stanie starcie wyglądałoby bardzo podobnie! Juby mówił, że walka sprawiła mu dużą przyjemność pomimo przegranej, i że nie czuł, że któraś jednostka Legionu jest przesadzona (pamiętamy narzekania na rekiny Capitolu) :-)

UAAA.. rozpisałem się i właściwie post wyszedł jako taki mini battlereport a nie wstęp do kampanii. Ale co się odwlecze to nie uciecze i na razie tylko sneak peak na to nad czym pracuję a pełne opowiadanie pojawi się w najbliższym czasie. 

Mgła poranka leniwie snuła się, w poszyciu dżungli. Grupa zwiadu Cybertroniku poruszała się w absolutnej ciszy. Spomiędzy gęstych zarośli zaczęły wyłaniać się niewyraźne ruiny budynków, prawdopodobnie opuszczonych jeszcze podczas pierwszej wojny korporacyjnej. Skaner wskazywał centrum zabudowań jako miejsce ostatniego kontaktu z grupą badawczą Beta. Dr. Diana rozejrzała się dookoła. Wszystko było na miejscu. Grupa zwiadowcza na przedzie przeczesywała pierwsze zabudowania, grupa druga w towarzystwie klona jej samej zabezpieczała perymetr. Exterminator Atilla mk.1 posłusznie stał obok niej. Jego systemy pracowały na minimalnej aktywności w celu oszczędzania energii, jednak Diana wiedziała że spokój giganta jest tylko pozorny. Wiedziała, że pasywne systemy cały czas lustrują okolicę, i że robot jest w stanie wejść do walki w ułamkach sekund. Na razie idzie Ok pomyślała. Transport śmigłowcowy zorganizowano błyskawicznie i bez niepotrzebnych trudności. Misja dostała bardzo wysoki priorytet a i jej skromna osoba znacząco poprawiła sytuację – nikt nie śmiał sprzeciwić się rozkazom dr Diany! Długo pracowała na tą pozycję i wiele musiała poświęcić żeby to osiągnąć… Mimowolnie jej wzrok skierował się w kierunku swojego klona dowodzącego oddziałem wsparcia. Dreszcz przebiegł po plecach dr Diany. Minęło wiele lat ale widok siebie samej krzątającej się wśród żołnierzy dalej przyprawiał ją o dreszcze. Najgorsze jest oglądanie własnych zwłok zmasakrowanych na polu bitwy. Do tego widoku pewnie nigdy się nie przyzwyczai…
W jej uchu zaskrzeczał komunikator.
-Zwiad1 melduje kontakt! W jednym z budynków znaleźliśmy zmasakrowane zwłoki naszej grupy badawczej!
-Tu Zwiad2. W sąsiednim budynku znalazłem zniszczone laboratorium. Rozpoczynam ekstrakcję danych. Przewidywany czas do zakończenia operacji 2,5.
-Melduje się Zwiad 5! Skaner wskazuje ruch 200m na północ od naszych pozycji!
Zwiad 5  nie czuł się dobrze. Od czasu lądowania czuł jakąś dziwną obecność wewnątrz swojej głowy. Dręczyły go złe przeczucia. A na dodatek jego cybernetyczna optyka zaczęła szwankować. Pojawiały się zakłócenia obrazu, przekłamania kolorów. Cholerna dżungla! -warknął do siebie Pewnie ta cholerna wilgoć dostała się gdzieś gdzie nie powinna...









poniedziałek, 15 września 2014

Bolt Action po raz trzeci...... SPRZEDANY!!!

Heyka
Dzisiaj rozkminię na szybko przykładowe koszty zabawy w Bolt Action. Ok pomijam na razie w sumie najdroższą moim zdaniem cześć zabawy - stół i tereny (farby też nie są tanie ale to też inny artykuł). Stół już mamy - dostępny z innych gier. Terenami zajmę się przy innej okazji. Pozostają koszty samej rozgrywki. Będę posługiwał się cenami z naszego lokalnego sklepu hobbystycznego (raz, że trzeba wspierać lokalny biznes a dwa, że sklep jest pewny a mnie nie chce się wyszukiwać "okazji" o 2 zł taniej) Więc przejdźmy do konkretów.
Na początek:
Podręcznik                             118,90 zł (checked)
Zestaw kości (order dice)        39,90 zł (x2 w różnych kolorach)
Zestaw kosci (D6)                   18,90 zł (dobra tego mamy dużo - nie trzeba kupować ale są potrzebne)
Pining markers                        47,90 zł (w sumie można zastąpić czymkolwiek ale...)
Razem mamy już                  265,50 zł a nie mamy jeszcze figurek!!!
W sumie wszystkie powyższe wydatki PLUS MODELE można zamknąć w kwocie 332,90 zł za zestaw startowy... Ale oczywiście MY WIEMY LEPIEJ :-)


 
Minusem tego rozwiązania jest to, że modele dostajesz z góry ustalone i nie każdemu będą odpowiadały... bo w sumie Werter chce grać Wermachtem a ja US Army... Dobra... Dodatkowym minusem jest to, że Order Dice są tylko cztery na stronę (w powyższych wyliczeniach mamy w sumie 24 kości - myślimy rozwojowo!) nie widzę tu kości D6 ani fajowych Pin Markerów. Za to dostajesz ruinki, które w innym zestawie kosztują 75,90 zł i w sumie fajnie wyglądają. Po przemyśleniu - jeżeli chcesz spróbować Bolt Action i pasuje Ci układ Niemcy vs US to na start zdecydowanie polecam starter :-)

Ok jak napisał mój kolega Werter " Za fanaberię trzeba płacić :)". Chcemy żeby było fajnie! Obaj pracujemy! Stać nas! (nie muszę pić 12 letniej Whiskey co wieczór - wystarczy w weekend) 
Na nasz start Werter i ja postanowiliśmy pobawić się w lądowanie w Normandii w czerwcu 1944r. Zgodnie z faktami historycznymi, właściwe lądowanie poprzedzał zrzut spadochroniarzy na tyły broniących plaż jednostek. Więc zacznijmy od tego! Jest noc z piątego na szóstego czerwca, po niebie przewalają się ciemne chmury. Nagle w oddali słychać narastający ryk silników... Zresztą co ja będę pisał obejrzyjcie sobie co mam na myśli:



Technicznie rzecz biorąc na filmiku to chyba nawet Luftwaffe było nie Wermacht ale whatever...
Siły Wermachtu:
Oberleutnant z adiutantem (regular)
Wermacht infantry squad 1 NCO with MP40, 1 men with MP40, 2 men with MG42, 6 men with Rifles (regular)
Wermacht infantry squad 1 NCO with MP40, 1 men with MP40, 2 men with MG42, 6 men with Rifles (regular)
Machine gun Team (regular) 
Razem  427 ptsów.

Taki zestawik to razem 143,80 zł - zestaw German Infantry (25) plus German Army MG42 HMG Team. Razem daje nam solidną podstawę armii niemieckiej, do rozwinięcia w przyszłości.



Po stronie Amerykańskiej:
1st Lieutenant z Obstawą (veterans)
Paratrooper squad 1NCO with Tompson, 10 mens with Rifles (veterans)
Paratrooper squad 1NCO with Tompson, 2 mens with Tomphsons, 8 mens with Rifles (veterans)
Razem 427 ptsów :-)

Koszt takiego zestawu to  212,80 zł. Ale w tych pieniądzach mamy metalowe modele i dodatkowo Forward Observer, Bazooka Team i Moździerz do wykorzystania w przyszłych grach.






Tak. Myślę, że tak mogłoby to wyglądać na początek. Wydaje mi się, że w tym układzie Amerykanom będzie naprawdę trudno coś zrobić, ze względu na dużą przewagę ognia po stronie Niemieckiej. Ale pożyjemy zobaczymy czy przewaga w wyszkoleniu i mobilności pozwoli zniwelować tą różnicę. Jeżeli Werter zaakceptuje pomysł to ruszamy z projektem i jakiekolwiek postępy będę prezentował w kolejnych postach. Na razie tyle.
Pozdrawiam wszystkich


 

niedziela, 14 września 2014

Bolt Action - Podręcznik główny i zasady.

Witam.
Wczoraj omówiłem podręcznik armijny do US, a dzisiaj czas na podręcznik główny. Pierwsze wrażenie jest naprawdę dobre. Twarda oprawa, kompaktowy rozmiar (coś między A4 a A5), kredowy papier. Do tego mnóstwo zdjęć i ilustracji. Naprawdę pięknie wydany podręcznik. Praktycznie na każdej stronie są zdjęcia figurek w pięknie wymodelowanym terenie, aż chce się kupować. Jak pisałem wczoraj jest to coś czego najbardziej brakowało mi w podręczniku do Warzona. Następna sprawa to ułożenie zasad i ich przejrzystość. Jest super - szczególnie pomocny w wyszukiwaniu jest szczegółowy spis treści na pierwszej stronie. W porównaniu do Warzona niebo a piekło.
Przykład - w podręczniku do Warzona w spisie treści widnieje enigmatyczne:
Shooting...............................................54
w Bolt Action wygląda to tak:
Shooting                                               31
Who shots?                                          32
Shooting Procedure                              32
Declare Target                                      32
Target Reacts                                       34
Measure The Range And Open Fire    34
itd.
Widzicie różnicę? No właśnie. Myślę że w Bolt Action nie będzie nerwowego przeglądania całego rozdziału, żeby odnaleźć jakąś istotną informację. Inna sprawa że zasady są naprawdę bardzo proste i klarownie napisane. Nie miałem jeszcze przyjemności zagrać ale wydaje mi się, że nie będzie z nimi żadnego problemu.


 Przejdźmy zatem do zasad. Na początku chciałem zaznaczyć że zasady do Bolt Action urzekły mnie od pierwszego wejrzenia. Jest to zdecydowanie system bitewny a' la Warhammer a nie rasowy system do wargamingu aspirujący do odtwarzania rzeczywistego poziomu walk. Co dla mnie jest dużym plusem, natomiast kogoś może irytować że M1 Garand i Mauser Kar98k strzelają w tej grze tak samo. (akurat ten przykład mi się nie udał :-) bo po wczytaniu się w zasady armijne M1 Garand nie dostaje ujemnego modyfikatora do strzelania za poruszanie się i strzał w tej samej turze... ale porównajcie sobie Tompsona do MP 40 i Pepeszy - w Bolt Action wszystkie mają te same współczynniki)  Jeżeli jesteś osobą, którą drażnią tego typu uproszczenia to ten system zdecydowanie nie jest dla Ciebie. Cały system oparty jest na D6 ze wszystkimi plusami i minusami tego rozwiązania. Jednak cała unikalność tego systemu opiera się na "ORDER DICE"
Rzeczona kostka spełnia kilka funkcji jednocześnie. Po pierwsze  decyduje o inicjatywie w danej turze (1) - każdy oddział posiada jedną kostkę - dodam tylko że gracze powinni dysponować dwoma kolorami kości, żeby była możliwość ich rozróżnienia -  wrzuca się kostki obu graczy do jednego nieprzeźroczystego pojemnika. Losowo wyciąga się po jednej kostce i przekazuje się ją do właściwego gracza. Ten gracz decyduje do którego oddziału przyporządkuje tą kostkę, następnie spośród symboli na kostce wybiera typ rozkazu jaki chce wydać tej jednostce (2). Kostka wędruje do oddziału i zostaje z nim do końca tury wskazując, że oddział był już aktywowany (3) a zarazem jaki rozkaz wykonywał (4). Gdy jakiś oddział zostaje zniszczony jego Order Dice wędruje do przeciwnika, wskazując ilość oddziałów zniszczonych (5). Naliczyłem 5 funkcji - nieźle jak na tak proste rozwiązanie! Naprawdę urzekła mnie elegancja tego rozwiązania. Nie dość że nie są potrzebne żadne dodatkowe żetony, to jeszcze jasno i czytelnie widać co każda jednostka robiła w tej turze. Dodatkowo wpływa to na asymetrie i nieprzewidywalność na polu bitwy. Rozwiązanie różne od "twoja - moja" prezentowane przez inne systemy. Tu może się zdarzyć naprawdę dowolna kombinacja ruchów. Ok zacząłem od kostek przejdę teraz do rozkazów jakie można nimi wydawać. Jak pewnie zauważyliście Order Dice jest sześcienna i zatem mamy 6 różnych rozkazów jakie można wydać naszym podwładnym:
1. Fire - Strzelanie z pełnym efektem bez poruszania się.
2. Advance - Ruch potem ostrzał.
3. Run - Ruch z podwójną szybkością bez strzelania. Używane także do szarżowania  na wroga.
4. Ambush - Czekanie na szansę ostrzału przeciwnika.
5. Rally -Zbieranie się spod ostrzału.
6. Down - Szukanie maksymalnej osłony przed ostrzałem przeciwnika.



Ok rozkazy wydane, ale to wcale nie oznacza, że żołnierze wykonają je bez szemrania! Owszem gdy oddział jest świeży wykonuje wszystkie rozkazy bezbłędnie, jednak gdy zaczynają świstać kule pojawiają się pierwsze straty niektórzy mogą dojść do wniosku, że lepiej poczekać w osłonie niż szarżować na tamten CKM. I ten efekt reprezentują znaczniki Pin Markers.

 Za każdym razem gdy oddział zostaje trafiony dostaje właśnie Pin Marker. Jeżeli wydajemy rozkaz jednostce z jakimiś Pin Markerami, to żeby go wykonać oddział musi zdać pozytywnie test Ld minus ilość markerów na jednostce. Mało tego, jeżeli ilość pin markerów przewyższy wartość Ld oddziału to jednostka zostaje złamana i uznawana za zniszczoną - zdejmuje się ją ze stołu i oddaje jedną Dice Order przeciwnikowi. Jak widać trzymanie jednostki pod ciągłym ostrzałem przeciwnika jest bardzo niebezpieczne a zarazem ostrzał nawet dobrze okopanych jednostek przynosi skutek w postaci zmniejszenia ich wartości bojowej. Jest kilka sposobów żeby wyrwać się spod "pinningu". Po pierwsze to zdawać testy Ld. Za każdy udany test zdejmujemy jeden marker i wykonujemy wydany rozkaz. Pomocni w tym mogą być dowódcy. W tej grze podobnie jak na prawdziwym polu bitwy dowódcy pełnią rolę jedynie wspierającą oddziały frontowe. Najlepiej trzymać ich poza ostrzałem gdyż ich zdolności ofensywne są raczej skromne. Za to każdy dowódca dodaje pobliskim jednostką bonus do Ld. Tylko tyle i aż tyle. Z tego co widziałem w tej grze nie ma bohaterów, którzy w pojedynkę zabijają oddziały wroga na prawo i lewo.  Pomocny jest też rozkaz Rally, który pozwala zrzucić dodatkowe D6 Pin Markerów. Jeżeli test Ld jest nieudany to jednostka automatycznie wykonuje rozkaz Down i czeka na następną turę.
 

Strzelanie w Bolt Action jest równie proste. Wroga trafiamy na 3+ kropka :-) No chyba że poruszaliśmy się w tej samej turze (dostajemy -1) albo strzelamy do oddalonego wroga, (dostajemy kolejne -1). A przeciwnik jest okopany w lekkiej osłonie (kolejne -1) i na dodatek dostał rozkaz Down (-1) itd. itp.  Modyfikatorów ujemnych jest 8 a dodatni tylko jeden (strzelanie z przystawienia). Co ciekawe możliwe jest trafienie wroga na 7+ i więcej po prostu musimy rzucić 6 i następnie na tej samej kostce kolejną 6 więc przy odpowiedniej sile ognia można liczyć na fartowne trafienie i przy okazji "pinowanie" przeciwnika. Ilość strzałów zależna jest od broni, którą dzierżą nasi dzielni wojacy. I np. karabin to 1 kostka, karabin automatyczny (np. BAR) to 2 kostki a średni karabin maszynowy to 4 kostki (niemiecki MG42 na trójnogu ma nawet 5 kostek). Trafienie wroga a spowodowanie konkretnych strat to dwie różne rzeczy. Po trafieniu wykonujemy kolejny rzut aby sprawdzić jakie straty zadaliśmy. I tu dochodzimy do kolejnej sprawy - współczynników naszych wojaków. Otóż nie ma takowych! Żołnierza opisuje jedynie jego poziom wyszkolenia i broń jaką niesie do walki. Są trzy typy wyszkolenia: Inexperienced, Regular i Veteran. Z poziomami wyszkolenia powiązane są dwie cechy: Ld i Damage Value. I żeby zabić naszego wojaka trzeba przerzucić jego  Damage Value. Inexperienced trooper pada na 3+ żeby powalić Veterana trzeba rzucić 5+. Do tego rzutu dodaje się Penetrację broni (po trafieniu z bazooki nawet weteran wymięka) i każdy sukces powoduje straty w oddziale.


Niezwykle niebezpieczna jest walka wręcz. Zarówno dla atakującego - broniący się oddział może wystrzelić z "overwatcha" poza swoją normalną kolejką - jak i dla obrońcy - wszystkie ataki w walce wręcz trafiają automatycznie! Trzeba tylko przerzucić Damage Value obrońcy. Obrońcy po otrzymaniu strat odgryzają się atakującym. Następnie sumuje się zadane straty i strona, która zadała więcej obrażeń zostaje na polu bitwy. Przegrywający jest zniszczony! A zwycięzca dostaje D6 consolidation moove. Co ciekawe adrenalina robi swoje i po rozliczeniu walki wręcz usuwa się wszystkie pin markery z jednostki, która wygrała. W walce wręcz nie ma remisów jeżeli obie strony zadały takie same straty przeciwnikowi, od razu rozlicza się kolejną rundę walki wręcz. I tak do skutku! There can be only one...

  
W grze oczywiście występują pojazdy. Zasady dla pojazdów są równie proste i logiczne jak te dotyczące walki żołnierzy. Zasady walki i niszczenia pojazdów są bardzo podobne do 5ed WH40k czyli po penetracji pancerza rzucamy D6 i porównujemy z tabelką. Nie ma "woundów" ani SP jedyny sposób aby zniszczyć pojazd to wyrzucić odpowiedni efekt w tabelce. Z tym, że wynik potrzebny do zniszczenia pojazdu to 4+ więc połowa penetrujących trafień kończy się "zwrakowaniem" pojazdu. Oczywiście pojazdy mają odpowiednio większy Damage Value i strzelanie z karabinku do tygrysa mija się z celem. DV tygrysa to 10+ a penetracja Bazooki to +5 czyli aby spenetrować Tygrysa trzeba wyrzucić 5+ a i tak wtedy zadajemy tzw Superficial Damage - czytaj glancing z WH40K i od efektu odejmujemy -3 czyli w ten sposób nie da się zniszczyć pojazdu. Na 6+ przebijamy się pełną penetracją i rzucamy D6 na 4+ niszcząc pojazd. Proste prawda?


W podręczniku znajdują się Army Listy do wszystkich głównych stron konfliktu. Znajdziemy tu Niemców (zasady specjalne to Initiative Traning - na 4+ oddział ignoruje stratę lidera oraz Hitler's Buzzsaw - LMG i MMG strzelają 1 kostką wiecej) U.S. (Fire and Manoevre karabiny M1 i BAR nie dostają -1 za ruch i strzał w tej samej akcji oraz Air Power - mogą częściej wzywać wsparcie lotnicze) Brytyjczyków (Bombarment - lepiej wykonują przygotowanie artyleryjskie oraz Artillery Suport - za darmo dostają obserwatora artylerii) oraz Rosjanie (The Great Patriotic War - przerzut Ld jeżel jednostka byłaby zniszczona przez nieudany rzut oraz Quantity Has a Quality of Its Own - dostają darmowy 11 osobowy oddział Inexperienced Infantry). Wszystkie nacje mają dostęp do najczęściej używanych przez nich pojazdów.

Ok tyle w temacie Bolt Action. Jeżeli kogoś zainteresowałem to poproszę o koment jeżeli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej, lub bardziej szczegółowo. W planach do Bolt Action mam jeszcze jeden artykuł dotyczący przykładowych armii i kosztów zakupu takowych. No i czekam na krok Wertera w tym temacie. 

Pozdrawiam.

sobota, 13 września 2014

Bolt Action Armies of the...

Witam.
Jakoś się tak składa że ostatnio nie mam czasu przysiąść do bloga. Ale na szczęście spowodowane jest to tym, że robię bardzo dużo innych rzeczy związanych z Hobby i zabrakło czasu na bloga.
A więc tak: kończę powoli projekt 4'x4' mam już podłożone pełne 12 płytek 1'x1' i jedną 2'x2' co razem daje pełny stół. W czwartek siedziałem pół dnia nad projektem - "mniej pedalscy Free Marines". :-) Efekty postaram się wkrótce wrzucić. Dodatkowo mocno przygotowuję się do malowania, ale zabieram się do tego trochę jak pies do jeża... No i GRAM! Wreszcie! Przegrana bitwa z Jubym . (Doskonale zagrana strategicznie przez Jubego. Chylę czoła. W idealnym momencie zajęcie wszystkich objectivów. I ostatnie, desperackie strzały lekkiej piechoty Capitolu, które mogły dać mi jeszcze jedną turę...) Wygrana bitwa z Hipolitem. (Podwójne Meki dały mi się we znaki. Trzeba pomyśleć nad jakimś rozwiązaniem przeciwpancernym!) Do tego bitwa Jubego z Hipolem (Juby wygrywa dzięki błędom Hipolita - niestety Mishima poszła na wymianę ognia z Cybertronikiem a to nigdy nie jest dobry pomysł) No i na koniec wygrana z Jackiem. (Jacek grał pierwszy raz swoją armią i nie do końca znał własne zasady, więc niespodzianki nie było). A na domiar złego... a właściwie dobrego! :-) wczoraj wieczorkiem dostarczono mi podręcznik do BOLT ACTION!


Do podstawowego podręcznika zamówionego przez Wertera, zamówiłem dla siebie "Armies of the... -dramatyczna pauza- oczywiście US. :-) I ten drugi podręcznik opiszę na początek.
Otóż można go podsumować jednym słowem - ZBĘDNY! Nie wnosi do podręcznika podstawowego praktycznie nic nowego. Jeżeli interesujesz się choć odrobinę II wojną światową to informacja że np. Shermany 76mm nie były dostępne w czasie inwazji na Normandię nie zrobi na Tobie żadnego wrażenia. Nie zrozumcie mnie źle - nie żałuję zakupu. Po prostu stwierdzam że ten podręcznik nie jest wymagany, żeby zacząć zabawę w Bolt Action. Dobra a co w takim razie jest w tym podręczniku? A więc (nie zaczyna się zdania od "a więc" :-) ale nie mogłem się powstrzymać) na początek podstawowy opis "fluffu" armi amerykańsiej. Skąd wzięli się  w II wojnie światowej, ich wyszkolenie i ekwipunek. Np. dowiedziałem się, że "one size fits all" M1 helmet był produkowany w tylko jednym rozmiarze, a wewnętrzne paski pozwalały go dopasować na każdy rozmiar głowy... Niezbyt istotne dla rozgrywki ale ciekawe. Następnie "Army List" i tu jest już trochę lepiej. Jednostki, które w podręczniku głównym zgrupowane są razem w celu oszczędzenia miejsca tutaj są porozdzielane a ich wyposażenie lepiej odzwierciedla to czym dysponowały poszczególne jednostki na polu bitwy. Np. spadochroniarze z podręcznika głównego (ponieważ zgrupowani są z rangersami i weteranami piechoty) mogą wykupić do dwóch karabinów BAR, który w rzeczywistości nie był przez nich używany i właśnie w tym podręczniku jest to sprostowane. Do tego mocno rozszerzona lista sprzętu bojowego i czołgów. Z tym, że większość popularnego sprzętu i tak opisana jest w podręczniku głównym. Na zakończenie opisane są różne teatry działań wraz z jednostkami, które brały w nich udział.   



Podsumowując. Podręcznik pięknie wydany, z dużą ilością zdjęć z pola bitwy (coś czego bardzo brakowało mi w Warzonie) jednak informacje w nim zawarte nie są konieczne do startu z zabawą w Bolt Action. Przyznam szczerze, że spodziewałem się czegoś więcej z punktu widzenia rozgrywki.
Na razie tyle, wieczorkiem lub jutro przysiądę nad podręcznikiem głównym.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia.






sobota, 6 września 2014

Jungle Boogie - (Kool And The Gang)

Siemka!
Witam Was kochani w ten sobotni wieczór. Postanowiłem uraczyć Was nowymi zdjęciami z wczorajszego pola bitwy jakim stał się mój duży pokój. Młody siedzi w przedszkolu, więc mogę rozłożyć się w całym pokoju :-) na szczęście póki co obyło się bez poważniejszych zniszczeń w infrastrukturze domowej i na powrót żonki wszystko jest posprzątane! Dzisiaj co prawda musiałem się ograniczać bo Marcinek postanowił mi pomagać - skończyło się po wylaniu rozcieńczonego kleju PVA na parkiet... ale udało się wszystko uratować. A zresztą dywan po 3 latach z Marcinkiem jest i tak do wymiany więc nie mam skrupułów :-)

Twórczy Chaos!





No i efekty:
Na początek work in progres - trzy dodatkowe "klocki" terenu. 




Następne będą już bez wzgórz i górek, myślę o jakimś strumieniu lub bagnie. W mojej głowie powstała wizja pojedynczej centralnej płyty 2'x2' otoczonej przez 12 bloczków 1'x1'. W centrum można by pomyśleć o jakimś obozie. Np. coś takiego:
 


Ale to wizja przyszłości :-) A poniżej coś prawie gotowego. Zostało podmalować maskowanie kleju przy roślinkach i poczekać, aż wyschnie klej pod "trawką".
 






A zakończenie - humorystyczne! Żonka z Marcinkiem stwierdzili że jak Jungla to muszą być zwierzątka i powstało to:



Dobra misie pysie na razie tyle. Czekam na komenty ja się wam podoba. No i na zdjęcia od Majkiego z pierwszego starcia z Legionem Ciemności!!! Może uda się sklecić jakiś raporcik.
A jutro coś z zupełnie innej beczki. Ale to niespodzianka. :-)
Na razie!

czwartek, 4 września 2014

In the jungle, the mighty jungle the lion sleeps tonight

Heyka
Dawno mnie nie było, ale nie znaczy to że nic nie robiłem :)
Żeby rozwiać wątpliwości Jubego co do wykonania pomysłu i żeby zachęcić go do wpłaty, (a także pokazać Majkiemu i Michorowi na co poszły ich pieniądze :-P) poniżej  zdjęcia pierwszego Junglowego terenu.
    






Zdjęcia oczywiście kiepskiej jakości - robione komórką - ale dalej nie mogę namówić Małżowiny na zakup nowego aparatu (no przecież kochanie do robienia zdjęć rodzinnych :-P).
Na zdjęciach przedostatni etap. Zostało tylko zamaskować klej - ale czekam aż wyschnie teraz więc postanowiłem wrzucić coś na bloga.

A jeżeli pieniążków zebrałoby się więcej - poniżej SNEAK PEAK projektu pełnego terenu modułowego :-)


No i chciałem się pochwalić co mi wczoraj przyszło :-)


No i tu muszę trochę (a właściwie to sporo) ponarzekać! Otóż jeżeli wykonanie modeli piechoty jest super, tak Orka to po prostu PORAŻKA!!!
Dwa główne zarzuty to niedopasowanie formy (szczególnie widoczne na nogach) i to w takim stopniu, że żeby je zniwelować trzeba było dosłownie rzeźbić - niekiedy tracąc szczegóły modelu!
Drugi zarzut to nadlewki. A konkretnie miejsca w których żywica doprowadzana jest do formy...
Nie wiem kto to wymyślił ale na korpusie nadlewki te występują w najbardziej eksponowanej płycie pancerza!!!(te dwa małe panele na samym czubku). Ja rozumiem że takie nadlewki są konieczne ale nie KURDE w najbardziej eksponowanym miejscu!!! Dodatkowo jedna z nadlewek wypadła dokładnie na lini łączenia dwóch paneli i dosłownie musiałem ją wyrzeźbić nożykiem!
Z plusów to łatwość montażu. Jak modele piechoty sprawiły mi trochę trudności, to Orkę skleiłem dosłownie w trzy minuty - jest wręcz prostacka.

Dobra tyle na razie. Pozdrawiam i czekam na komentarze!